TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan

Aktualności

25.04.2019

Trenerzy po meczu Arka - Miedź

Jacek Zieliński na pomeczowej konferencji cieszył się ze zdobytych trzech punktów, ale przestrzegał przed nadmiernym optymizmem. Trener gości podkreślał, że Miedź była dziś zbyt nerwowa i niedokładna, aby osiągnąć w Gdyni korzystny rezultat.

 

Dominik Nowak (Miedź):

 

 

- Myślę, ze samo spotkanie jak na poziom Ekstraklasy mimo wszystko było słabe. Było w nim dużo strat, niedokładności  z obydwu stron i miało ono nerwowy przebieg. W pierwszej połowie doszło do kuriozalnej sytuacji, w której znowu stwarzamy przeciwnikowi okazję w postaci rzutu karnego. W drugiej części gry zaczęliśmy grać lepiej i stwarzać sobie sytuacje. Najlepszą z nich na otwarcie miał Joan Roman, szkoda że to nie wpadło, ale Pavels Steinbors dobrze to wybronił. Próbowaliśmy też strzałów z dystansu. W naszej grze było zbyt dużo nerwowości.

 

Mieliśmy ciężką podróż. Musimy się szybko regenerować, gdyż w niedzielę czeka nas kolejne ciężkie spotkanie. W grupie spadkowej nie ma już innych meczów, jak mówiąc w przenośni o te 6 czy nawet 9 punktów. Nie mogę odmówić dziś mojemu zespołowi woli walki, ale w grze było zbyt mało płynności, a zbyt dużo nerwowości.

 

Jacek Zieliński (Arka):

  

- Z serca spadł nam ogromny kamień. Wygraliśmy pierwszy mecz od listopada i to jest teraz najważniejsze. Walory estetyczne  i piękna gra zeszły na drugi plan. Wydrapaliśmy to zwycięstwo i z tego się cieszę.

  

Brawa dla chłopaków, bo dali dziś z siebie ponad maksimum. To było widać, jak schodziliśmy do szatni, bo był to dla nas ogromny wysiłek. Mamy trzy punkty, ale przestrzegam jeszcze przed hurraoptymizmem. Na razie zrobiliśmy mały kroczek. Cieszymy się, że będziemy mieć teraz "wyczyszczone głowy". Może ktoś inny teraz będzie teraz na tapecie, a my nie będziemy śrubować negatywnych statystyk i będziemy mogli skupić się na pracy.

 

Luka Zarandia ma lekkie stłuczenie, ale to nic groźnego. Spotkałem się z opiniami, że nie wpuszczam go na boisko, a mało kto wie, że ten zawodnik brał 3 serie antybiotyków, leżał w łóżku i ciężko chorował, był odwodniony i dopiero teraz doprowadzamy go do właściwej dyspozycji. Niestety nie mamy dużej możliwości manewru, dlatego dziś zagrał trochę więcej, niż de facto mógł wytrzymać. Michał Janota w Zabrzu podkręcił sobie nogę. Podczas porannego rozruchu podjęliśmy próbę gry, ale było jeszcze za wcześnie. Cieszę się, że nie dałem się zwariować i nie wpuściłem go dzisiaj na boisko. 

 

notował: MU 








Poprzedni Następny

Mapa Strony