TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan

Aktualności

img

13.04.2019

Po pierwsze oczyścić głowy, po drugie nauczyć się cierpliwości

Jestem dobrej myśli, uważam że mamy zespół, który utrzyma się w ekstraklasie. Po pierwsze musimy oczyścić głowy, po drugie - nauczyć się cierpliwości - mówił nam Jacek Zieliński po prezentacji na stanowisku trenera Arki Gdynia. Nowy szkoleniowiec zadebiutuje już w sobotę o 18 w domowym spotkaniu z Miedzią Legnica.
 

Tymoteusz Kobiela: Panie trenerze, jakie uczucia w Panu są po tej już oficjalnej prezentacji? Radość czy delikatne spięcie przed wyzwaniem?

Jacek Zieliński, trener Arki Gdynia: Spięcia żadnego nie ma, bo to jest mój zawód i jest to dla mnie naturalne. Podejmuję się wyzwania, niełatwego, ale generalnie jest to radość, adrenalina. Cieszę się z powrotu do zawodu, do tego, co najbardziej lubię, brakowało mi tego po prostu. Cieszę się, że jestem w Gdyni. Zawsze postrzegałem ten klub jako fajne miejsce do pracy, w fajnym mieście, z fajnymi kibicami, więc teraz chciałbym to skonfrontować na żywo.

– Pamiętamy Pana Cracovię, to była fajna piłka, chce Pan coś takiego odtworzyć w Gdyni, czy najpierw utrzymanie za wszelką cenę, a dopiero potem pomyśli Pan o stylu?

– Prawda jest taka, że Cracovia fajną piłkę zaczęła grać dopiero, kiedy piłkarze mieli wyczyszczone głowy i sytuacja była spokojna. Na początku też był stres i różnie to wyglądało. Tutaj potrzebny jest przede wszystkim spokój, czyli sezon musimy dokończyć utrzymując się w ekstraklasie, a na fajną piłkę i granie przyjemne dla publiczności przyjdzie jeszcze czas. To jest też uwarunkowane wieloma czynnikami. W Cracovii był trochę inny zestaw personalny, byli zawodnicy stworzeni do takiego stylu. Tutaj oczywiście też tacy są, ale to trzeba jeszcze zbilansować, zbalansować, więc poczekajmy.

Jeżeli chodzi o kwestie piłkarskie, to mówił Pan, że oglądał wszystkie mecze Arki. Na jakich silnych stronach żółto-niebieskich chce Pan opierać swoją grę? Bardzo długi liderami byli tutaj Michał Janota, Maciej Jankowski – to też są te osoby, które Pan chce kreować na liderów swojej drużyny?

– Michał Janota dla mnie dalej jest liderem tej drużyny. To jest chłopak z niebagatelnymi umiejętnościami, potrafi grać w piłkę. Ostatnio rzeczywiście dopadł go kryzys, ale to jest normalne. Myślę, że spokojnie można na nim opierać grę, bo on potrafi ją pociągnąć. O mocnych naszych stronach nie chcę się rozwodzić przed meczem, niech się przeciwnicy martwią, a my postaramy się te strony uwypuklić.

Co będzie kluczowe w tym meczu, właśnie to oczyszczenie głów? To jest, kolokwialnie mówiąc, mecz o sześć punktów.

– Zgadza się. Po pierwsze oczyszczenie głów – chociaż to też nie będzie polegało na praniu mózgu, tylko musimy sobie pewne rzeczy na spokojnie wytłumaczyć – a po drugie chodzi o cierpliwość. Często mam wrażenie, że Arce jej brakowało. Chciała szybko strzelić gola, skończyć akcję strzałem, kibice się denerwują, domagają szybkiej gry do przodu. Dla mnie nie ma różnicy, czy gol padnie w 15., 75. czy 90. minucie, ale trzeba być cierpliwym i grać swoje. Jeżeli my do tego dojdziemy, będzie nam łatwiej w każdym meczu.

Pożartował Pan trochę z Adama Marciniaka na konferencji. On będzie u Pana dalej kapitanem?

– Tak, uważam że jest bardzo dobrym kandydatem na kapitana, z Arką związany jest od dłuższego czasu. Można powiedzieć, że fajnie wtopił się w gdyński klimat, więc nie mam zamiaru przy tym grzebać. Jeżeli chodzi o radę drużyny, to siądziemy na spokojnie, kiedy będzie chwila oddechu, i pomyślimy, jak to ma wszystko wyglądać.

Wspomniał Pan, że z kilkoma zawodnikami miał już okazję się spotkać. Jest Pan doświadczonym trenerem, więc nie potrzebuje pomocy w wejściu do szatni, ale pewnie będzie to ułatwieniem, że z Adamem czy Maciejem Jankowskim pracował Pan już wcześniej.

– Tak, znają mnie, wiedzą, jak wyglądała nasza współpraca. Z Adamem co prawda krótko pracowałem, bo po sezonie wyjechał na Cypr, ale z „Jankesem” dłużej w Ruchu pracowałem. Widzę, że odżył, zaczyna fajnie grać. Po zmianie pozycji uwypukliły się jego lepsze cechy, potrafi być skuteczny, zamykać akcje. Oby tak dalej.

– Jak pan się zapatruje na utrzymanie Arki w Ekstraklasie?

– To jest jedyny cel, cel nadrzędny. Jestem dobrej myśli, uważam że mamy zespół, który utrzyma się w ekstraklasie. Za tymi słowami muszą jednak pójść czyny, dlatego teraz mniej mówmy, a zajmijmy się tym, co na boisku. I będzie dobrze.

 

Rozmawiał Tymoteusz Kobiela








Poprzedni Następny

Mapa Strony