TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan


Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport
gdyniasport

bo2020

Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

13.04.2019

Po pierwsze oczyścić głowy, po drugie nauczyć się cierpliwości

Jestem dobrej myśli, uważam że mamy zespół, który utrzyma się w ekstraklasie. Po pierwsze musimy oczyścić głowy, po drugie - nauczyć się cierpliwości - mówił nam Jacek Zieliński po prezentacji na stanowisku trenera Arki Gdynia. Nowy szkoleniowiec zadebiutuje już w sobotę o 18 w domowym spotkaniu z Miedzią Legnica.
 

Tymoteusz Kobiela: Panie trenerze, jakie uczucia w Panu są po tej już oficjalnej prezentacji? Radość czy delikatne spięcie przed wyzwaniem?

Jacek Zieliński, trener Arki Gdynia: Spięcia żadnego nie ma, bo to jest mój zawód i jest to dla mnie naturalne. Podejmuję się wyzwania, niełatwego, ale generalnie jest to radość, adrenalina. Cieszę się z powrotu do zawodu, do tego, co najbardziej lubię, brakowało mi tego po prostu. Cieszę się, że jestem w Gdyni. Zawsze postrzegałem ten klub jako fajne miejsce do pracy, w fajnym mieście, z fajnymi kibicami, więc teraz chciałbym to skonfrontować na żywo.

– Pamiętamy Pana Cracovię, to była fajna piłka, chce Pan coś takiego odtworzyć w Gdyni, czy najpierw utrzymanie za wszelką cenę, a dopiero potem pomyśli Pan o stylu?

– Prawda jest taka, że Cracovia fajną piłkę zaczęła grać dopiero, kiedy piłkarze mieli wyczyszczone głowy i sytuacja była spokojna. Na początku też był stres i różnie to wyglądało. Tutaj potrzebny jest przede wszystkim spokój, czyli sezon musimy dokończyć utrzymując się w ekstraklasie, a na fajną piłkę i granie przyjemne dla publiczności przyjdzie jeszcze czas. To jest też uwarunkowane wieloma czynnikami. W Cracovii był trochę inny zestaw personalny, byli zawodnicy stworzeni do takiego stylu. Tutaj oczywiście też tacy są, ale to trzeba jeszcze zbilansować, zbalansować, więc poczekajmy.

Jeżeli chodzi o kwestie piłkarskie, to mówił Pan, że oglądał wszystkie mecze Arki. Na jakich silnych stronach żółto-niebieskich chce Pan opierać swoją grę? Bardzo długi liderami byli tutaj Michał Janota, Maciej Jankowski – to też są te osoby, które Pan chce kreować na liderów swojej drużyny?

– Michał Janota dla mnie dalej jest liderem tej drużyny. To jest chłopak z niebagatelnymi umiejętnościami, potrafi grać w piłkę. Ostatnio rzeczywiście dopadł go kryzys, ale to jest normalne. Myślę, że spokojnie można na nim opierać grę, bo on potrafi ją pociągnąć. O mocnych naszych stronach nie chcę się rozwodzić przed meczem, niech się przeciwnicy martwią, a my postaramy się te strony uwypuklić.

Co będzie kluczowe w tym meczu, właśnie to oczyszczenie głów? To jest, kolokwialnie mówiąc, mecz o sześć punktów.

– Zgadza się. Po pierwsze oczyszczenie głów – chociaż to też nie będzie polegało na praniu mózgu, tylko musimy sobie pewne rzeczy na spokojnie wytłumaczyć – a po drugie chodzi o cierpliwość. Często mam wrażenie, że Arce jej brakowało. Chciała szybko strzelić gola, skończyć akcję strzałem, kibice się denerwują, domagają szybkiej gry do przodu. Dla mnie nie ma różnicy, czy gol padnie w 15., 75. czy 90. minucie, ale trzeba być cierpliwym i grać swoje. Jeżeli my do tego dojdziemy, będzie nam łatwiej w każdym meczu.

Pożartował Pan trochę z Adama Marciniaka na konferencji. On będzie u Pana dalej kapitanem?

– Tak, uważam że jest bardzo dobrym kandydatem na kapitana, z Arką związany jest od dłuższego czasu. Można powiedzieć, że fajnie wtopił się w gdyński klimat, więc nie mam zamiaru przy tym grzebać. Jeżeli chodzi o radę drużyny, to siądziemy na spokojnie, kiedy będzie chwila oddechu, i pomyślimy, jak to ma wszystko wyglądać.

Wspomniał Pan, że z kilkoma zawodnikami miał już okazję się spotkać. Jest Pan doświadczonym trenerem, więc nie potrzebuje pomocy w wejściu do szatni, ale pewnie będzie to ułatwieniem, że z Adamem czy Maciejem Jankowskim pracował Pan już wcześniej.

– Tak, znają mnie, wiedzą, jak wyglądała nasza współpraca. Z Adamem co prawda krótko pracowałem, bo po sezonie wyjechał na Cypr, ale z „Jankesem” dłużej w Ruchu pracowałem. Widzę, że odżył, zaczyna fajnie grać. Po zmianie pozycji uwypukliły się jego lepsze cechy, potrafi być skuteczny, zamykać akcje. Oby tak dalej.

– Jak pan się zapatruje na utrzymanie Arki w Ekstraklasie?

– To jest jedyny cel, cel nadrzędny. Jestem dobrej myśli, uważam że mamy zespół, który utrzyma się w ekstraklasie. Za tymi słowami muszą jednak pójść czyny, dlatego teraz mniej mówmy, a zajmijmy się tym, co na boisku. I będzie dobrze.

 

Rozmawiał Tymoteusz Kobiela








Poprzedni Następny

Mapa Strony