TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan


Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport
gdyniasport
gdyniasport
bo2020

Aktualności

img

14.03.2019

Maciej Jankowski już pobił rekord

Gdy przychodził do Arki, mało kto optymistycznie zapatrywał się na ten transfer. Maciej Jankowski do Gdyni trafił, bo był już niechciany w Piaście Gliwice. Takie historie rzadko kiedy kończą się happy endem. Zazwyczaj następuje wtedy kontynuacja przeciętnej kariery, która nie ma znaczącego wpływu na nowy zespół. Tak początkowo w Arce było też właśnie z napastnikiem urodzonym w stolicy. Dopiero Zbigniew Smółka wycisnął z niego to, co ma najlepsze.
 

Teraz rozgrywa swój najlepszy sezon w karierze. Liczbami wyprzedził już nawet czasy świetności z Ruchu Chorzów.

 

Trener do niego trafił


Do Arki trafił w marcu ubiegłego roku. Dołączenie do nowego klubu po zamknięciu okna transferowego było możliwe tylko dlatego, że wcześniej Jankowski za porozumieniem stron rozwiązał umowę z rzeczonym Piastem. Jeszcze jesienią trener Waldemar Fornalik stawiał na niego regularnie – od lipca do grudnia 2017 uzbierał 21 meczów. Dwa gole i dwie asysty nie zrobiły jednak większego wrażenia w Gliwicach i napastnik dostał jasny sygnał, że wiosną z jego usług klub nie będzie już korzystał.

 

Skorzystała za to Arka, która choć nie miała żadnych gwarancji na skuteczność Jankowskiego wiosną, wzięła go bez wahania. W istocie, runda rewanżowa była wodą na młyn dla malkontentów tego transferu. W zespole Leszka Ojrzyńskiego zawodnik zdobył dwa gole w 13 meczach, a jego gra nikogo nie porwała. Wszystko podążało więc zapowiedzianym szlakiem przeciętności. Do momentu aż drużynę przejął Zbigniew Smółka.


– Rozmawialiśmy przed sezonem i powiedziałem, że jak pewne rzeczy wykona, jak ja sobie tego życzę, to ma wszystko, by być wybitnym piłkarzem. Jest szybki, zwinny, ma znakomity timing, świetnie gra i lewą, i prawą nogą, w powietrzu czuje się znakomicie. I te rzeczy, które poprawił, zwłaszcza w dniu codziennym i w trybie dnia pracy, sprawiły, że idzie mu tak dobrze. Potrzebował wiary we własne umiejętności i poczucia, że ktoś w niego wierzy i mu ufa. Teraz zbiera tego owoce, wielokrotnie przesądza o losach meczów – mówił w jednym z wywiadów trener Arki.

 

Nadmorskie powietrze mu służy


Od początku swojej pracy w Gdyni zaczął na Jankowskiego regularnie stawiać. Najpierw w czterech meczach napastnik trzy razy pojawiał się z ławki rezerwowych, później już systematycznie wychodził w pierwszej jedenastce. W efekcie, w ostatnim meczu, przeciwko Legii Warszawa, Jankowski wyrównał indywidualny rekord ośmiu strzelonych goli w jednym sezonie.

 

Po raz ostatni tyle razy trafiał do siatki rywali w rozgrywkach 2011/12 w barwach Ruchu Chorzów. Tyle tylko, że do goli dorzucił wówczas trzy asysty, teraz ma ich aż sześć, a do końca sezonu wciąż pozostaje jeszcze 12 spotkań.

 

Kwestia asyst jest jednak kłopotliwa. Różne źródła mówią o innym dorobku Jankowskiego w tym względzie. Jedno zalicza mu asystę w meczu z Pogonią Szczecin (2:3), gdy ten faulowany był w polu karnym, a gola z jedenastu metrów zdobył Michał Janota. Inne z kolei tej formy asystowania nie biorą pod uwagę. Nie mniej Macieja Jankowskiego pod względem punktów zdobytych w ramach klasyfikacji kanadyjskiej wyprzedza obecnie tylko siedmiu piłkarzy Lotto Ekstraklasy.

Najlepszy czas w tym sezonie może przypisać na okres między 28 września a 26 listopada. W ciągu tych niespełna dwóch miesięcy zdobył 6 goli i miał 4 asysty.

To pokazuje, jak uniwersalnym piłkarzem się stał. Jankowski to dzisiaj nie tylko zdobywane bramki, ale równie cenne asysty – często to właśnie on najprzytomniej zachowuje się w polu karnym i zagrywa do partnerów. Nic dziwnego, że pojawił się na ustach całej piłkarskiej Polski. W swoich osiągnięciach jest jednak bardzo skromny. Nigdy nie wychyla piersi przed szereg, zazwyczaj wręcz podkreśla udział partnerów w bramkach czy asystach.

 

Wygląda na to, że gdyńskie powietrze – dosłownie i w przenośni – służy Jankowskiemu.


– Powietrze na Śląsku nie było zbyt dobre dla mnie i mojej rodziny. Nadmorski jod i bryza dużo lepiej na nas działają – mówił po przeprowadzce do Gdyni.

 

 

 

 








Poprzedni Następny

Mapa Strony