TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan

Aktualności

img

10.12.2018

Damian Zbozień: Porażka gorsza od śmierci

Porażka jest gorsza od śmierci, bo po niej trzeba się obudzić. Zamiast się smucić po przegranych z Jagiellonią, musimy wyjść w poniedziałek przeciwko Cracovii i pokazać sportową złość. Do końca rundy mamy trzy mecze. Dla nas to trzy małe wojny - mówi Damian Zbozień. Obrońca Arki wierzy, że ostatnie niepowodzenia skonsolidują zespół w walce o pierwszą ósemkę ekstraklasy.

Rafał Sumowski: Dwie porażki z Jagiellonią w ciągu pięciu dni - chyba potrzebowaliście chwilę czasu, aby to przetrawić?

 

Damian Zbozień: Każda porażka boli i nie jest łatwo wyrzucić tego z głowy. Ktoś kiedyś powiedział, że porażka jest gorsza od śmierci, bo rano trzeba się obudzić. Nie jest to nic prostego, ale to część naszego zawodu. Smutek nie może zajmować zbyt wiele czasu, musi ustąpić analizie i konstruktywnym wnioskom. Jagiellonia była lepsza, nie ma co ukrywać. Trzeba to uszanować i ciężko pracować. Szczególnie mecz w Białymstoku nie był w naszym wykonaniu zły. Po Wiśle Kraków byliśmy w dobrej dyspozycji, ale kultura "Jagi" w defensywie zrobiła swoje. Zagęścili środek pola i znacznie trudniej było nam rozgrywać piłkę. Wierzę, że w kolejnym meczu z Cracovią zaprezentujemy naszą mocną stronę, którą jest operowanie piłką i stwarzanie sytuacji. Na pewno będzie to ofensywny mecz. Chcemy pokazać sportową złość.

 

Odpadnięcie z Pucharu Polski może pomóc skupić się na ekstraklasie?

 

Nie, nie czułem obciążenia związanego z grą na dwóch frontach. Puchar Polski to fajna przygoda. Nowi zawodnicy, którzy przyszli do Arki, chcieli ją przeżyć tak jak my wcześniej dochodząc do finałów i zdobywając trofeum. Może czasem faktycznie trochę było czuć obciążenia fizyczne i momentami gdzieś mogło zabraknąć trochę mocy, ale psychologicznie na pewno nie. Nigdy nie mam problemu z motywacją do gry w piłkę i zawsze chcę grać jak najwięcej.

 

Na wyjeździe z Cracovią padł bezbramkowy remis. Skoro "wojna", to teraz spodziewa się pan zupełnie innego spotkania?

 

Bierzemy pod uwagę każdy scenariusz, ale spokojnie mogę powiedzieć, że zagramy ofensywnie. Tego chce trener Smółka, szczególnie gdy gramy u siebie. Zrobimy wszystko, aby komplet punktów został w Gdyni, ale w sporcie bywa różnie. W Krakowie mieliśmy kilka dobrych sytuacji i szkoda, że piłka nie wpadła do bramki. Nie trzeba być wielkim analitykiem, żeby wiedzieć o tym, iż silną stroną Cracovii są stałe fragmenty gry. Na to musimy być uczuleni, musimy jak najmniej faulować, a przy rzutach rożnych być bardzo odpowiedzialni, bo moją wysokich zawodników i dobrze uderzają stałe fragmenty. Będą na to czyhać. Szykuje się ciężki bój.

 

Na ławkach trenerskich dojdzie do zderzenia mocnych charakterów Zbigniewa Smółki i Michała Probierza. To zawsze gratka dla dziennikarzy, ale czy piłkarze myślą o takich rzeczach? Rejestrujecie to, udziela wam się to w jakiś sposób?

 

Skupiamy się na naszym trenerze. Nigdy nie zwracam uwagi na szkoleniowca rywali, chyba że wybijałby nam piłkę, a nigdy nie miałem takiego problemu. Słucham tego, co nasz trener ma do powiedzenia przy linii. To są emocje, impulsywny trener czasem sam chciałby wejść na boisko i pomóc. To jest normalne, jesteśmy do tego przyzwyczajeni, ale to my podejmujemy decyzje na boisku. Jestem na tyle doświadczony, że potrafię odciąć się od otoczki meczu i skupić się na grze. Zdarzyło mi się, że po meczu ktoś mówił o jakiejś oprawie na trybunach czy sytuacji, której w ogóle nie odnotowałem i muszę oglądać ją sobie na powtórkach. Jestem w stu procentach skoncentrowany na swoich zadaniach.

 

Rafał Sumowski

 

 więcej: sport.trojmiasto.pl

 

 http://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/prasa060_c2df416f4a2b6da26c6863d107cce9f5.jpg








Poprzedni Następny

Mapa Strony