TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport
grandprixgdyni

Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

20.09.2018

Zbigniew Smółka: W Arce jak na taśmie produkcyjnej

Smółka prowadził Arkę w ośmiu meczach. Zapytany o podsumowanie swoich trzech miesięcy pracy z żółto-niebieskimi dał do zrozumienia, że jest z drużyną w fazie docierania się.

 

- Poznałem już drużynę w stopniu zadowalającym mnie. Analizując naszą pracę, muszę przyznać, że idziemy w dobrym kierunku. Zawodnicy Arki poznali moją osobowość. Z drugiej strony, mam świadomość, że mamy mało punktów i powinniśmy dużo lepiej grać w ofensywie. Urazy i brak formy co niektórych, skutkuje brakiem stabilizacji. Zdawałem sobie sprawę, że na początku będzie trudno. Myślałem jednak, że ugramy coś więcej - powiedział trener gdynian.

 

Szkoleniowiec gdynian zaznaczył też, że cały czas szuka optymalnego rozwiązania dla Arki.

 

- To jest taśma produkcyjna, bo piłka na tym polega. Jestem zdania, że piłkarz w ekstraklasie nie powinien schodzić poniżej pewnego poziomu i w każdym tygodniu musi udowadniać, że jest w formie, a jeśli nie to wysłać sygnał, że ta wcześniej, czy później nadejdzie. Na skrzydłach zagrało już ośmiu piłkarzy, a to ze względu na taktykę i strategię. Cieszę się, że forma zawodników z defensywy jest stabilna, bo tracimy mało goli. Pod tym względem jesteśmy w czołówce ekstraklasy. Równą formę prezentuje Pavels Steinbors. Poza Michałem Janotą i Olkiem Kolewem, w przodzie cały czas trwa rotacja - zauważył. 

 

W pierwszych spotkaniach zawiedli go sprowadzeni latem z Korony Kielce Goran Cvijanović i Nabil Aankour.

 

- Nabil i Goran mają świadomość, że nie prezentują najlepszej dyspozycji. Nie wiem czy aklimatyzacja, zawirowania z mieszkaniem, czy inne czynniki mają wpływ na ich formę. Zastanawiamy się gdzie leży problem. Goran powoli dochodzi do formy. A Nabil swoją złość musi wyrażać na boisku - mówił trener żółto-niebieskich.

 

- Podczas przerwy reprezentacyjnej, gdy graliśmy sparing, utwierdziłem się w przekonaniu jeśli chodzi o wybory kadrowe. Goran i Nabil mieli być wiodącymi piłkarzami tej drużyny, mecz w Kielcach kompletnie im nie wyszedł. Jakbym wyglądał w oczach zawodników, gdybym po takim występie dał im szansę w kolejnym meczu. Straciłbym zaufanie, ale to piłkarz musi je budować ciężką pracą. Co pomyśli taki zawodnik, który siedzi na trybunach i widzi, że jego kolega kopie się po czole, a gdy przychodzi do wyboru składu, to tamten gra, a on nie. Wiem, że nie wszystkie moje decyzje są trafne. Muszę przyznać się do błędu. Po meczu z Górnikiem Zabrze powinienem był dać szansę Mateuszowi Młyńskiemu. Zaufałem jednak Goranowi oraz Nabilowi i się zawiodłem. Biorę to na siebie - kontynuował Smółka.

 

W piątek, Arka powalczy o pierwsze zwycięstwo u siebie w pogrążonym w kryzysie Lechem Poznań.

 

- Nasza sytuacja w lidze nie jest tragiczna, ale nie jest też wesoło w szatni. Pora wreszcie wygrać, bo to należy się naszym kibicom. Nie oczekujcie, że postawicie mnie pod ścianą i powiem, że musimy wygrać z Lechem. Lech nie musi? Musi, równie dobrze jak my. Byłem w Warszawie na meczu Legia - Lech. Jeśli Legia w każdym meczu grałaby na takim poziomie, to miałaby komplet punktów. Wiem, że wszyscy przeżywacie liczby - kto ile przebiegł, ile wykonał sprintów. Ja spotkanie w Warszawie oglądałem pod innym kątem. Legia więcej biegała, bo musiała więcej biegać. Zauważyłem natomiast grę niskim pressingiem, taktykę, dużo indywidualności po stronie Lecha. Lech ma naprawdę bardzo solidny zespół, musimy mieć go dobrze rozpracowanego i dobrze się przygotować do tego spotkania - stwierdził Smółka. 

 

Piotr Wiśniewski








Poprzedni Następny

Mapa Strony