TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport

Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

30.08.2018

W Arce Gdynia coraz więcej koleżeństwa i serdeczności

- Nie ma tutaj pustych słów. Cały czas staramy się podnosić tę poprzeczkę koleżeństwa i takiej serdeczności w drużynie. To jeszcze nie jest to wszystko, co chcielibyśmy grać. Cały czas musimy się zgrywać na treningach, a potem pokazywać to także w meczach. Trzeba być cierpliwym i dążyć do celu - mówi Rafał Siemaszko, który został jednym z ambasadorów projektu "Wielka Arka"

Jacek Główczyński: Jak znosicie huśtawkę nastrojów? Najpierw radość po Superpucharze, potem cztery mecze ligowe bez zwycięstwa, a gdy udało się wygrać w Płocku, znów był dołek w Kielcach...

Rafał Siemaszko: Na pewno nie można reagować histerycznie. Trzeba trzymać jeden poziom, mieć cały czas cel przed oczami i starać się wyregulować grę, aby to szło do góry, by właśnie nie było takich huśtawek. Najważniejsze, aby cały czas ten poziom podnosić. Niech to będzie nawet wolno, byle cały czas w górę.

 

Zbigniew Smółka po meczu Korona - Arka powiedział, że gdyby oglądał to spotkanie jako kibic, wyłączyłby telewizor. Dla piłkarzy był również ostry w ocenie ich gry?

Nie. Trener na gorąco w szatni nie ocenia. Odłożone jest to na pomeczową analizę, co jest w pełni zrozumiałe. Na pewno parę mocnych słów padnie, bo niektóre błędy były kuriozalne.

 

Pełni pan obecnie w drużynie zupełnie inną rolę niż poprzednio. Można o panu jeszcze mówić, że jest pan napastnikiem?

Ostatnio występuję na lewym skrzydle. Ale jeżeli chce się grać, to trzeba sobie radzić i na lewej, i na środku. Nawet, jak trzeba będzie, to stanę na obronie. Uważam, że należy się cieszyć grą bez względu na pozycję. Ważne, aby wystąpić w "11".

 

Jednak skrzydłowy ma dużo więcej zadań defensywnych niż napastnik. Czy tych sił włożonych w destrukcję potem nie brakuje, gdy trzeba sfinalizować akcję pod bramką przeciwnika?

W Płocku pokazałem, że jeszcze w 90 minucie miałem siłę, aby od naszego pola karnego pobiec do kontry i skończyć tę akcję bramką. To pokazuje, że jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu. Nie wydaje mi się, aby brakowało nam kondycji.

 

Po sześciu kolejkach już można coś konkretnego powiedzieć, na co będzie stać Arkę w tym sezonie, czy to jeszcze za wcześnie?

Za wcześnie. To jeszcze nie jest to wszystko, co chcielibyśmy grać. Cały czas musimy się zgrywać na treningach, a potem pokazywać to także w meczach. Nie zawsze to wychodzi. Jednak trzeba być cierpliwym i dążyć do celu.

 

Inne drużyny ekstraklasy chyba też jeszcze nie do końca określiły swój poziom, skoro na przykład Wisła Płock po przegranej u siebie z Arką ogrywa Legię w Warszawie, a Jagiellonia, która wygrała w Gdyni w Białymstoku przegrywa z beniaminkiem?

Wisła na nas wyszła w zupełnie innym składzie niż grała wcześniej, a przed Legią ponownie zrobiła rotacje w ustawieniu. I to poskutkowało. Widać zatem, że wiele jeszcze drużyn szuka optymalnego ustawienia czy taktyki. Z drugiej strony czasami może jakieś prostsze metody są skuteczniejsze i nie ma co za dużo zmieniać w składzie.

 

Z Zagłębiem Arka grała w Gdyni po raz ostatni ponad 2 lata temu jeszcze w I lidze. Dwukrotnie przegrywała, by wyrównać w doliczonym czasie na 2:2. Pamięta pan tamto spotkanie?

Pamiętam, bo sprokurowałem drugiego gola dla Zagłębia. Dostałem taką piłkę na plecy, zgrałem ją z pierwszej i akurat poleciała do nich. Kuriozalna bramka, bo zawodnik rywali został z tyłu i wiązał sobie coś tam sobie, chyba tejpy. Akurat piłka do niego trafiła i skorzystał z tego prezentu. Lepsze wspomnienia mam z sezonu 2013/14. Gdy w II lidze grałem z Gryfem Wejherowo przeciwko Zagłębiu to trafiłem zarówno w meczu u siebie, jak i na wyjeździe.

 

autor: Jacek Główczyński

 

więcej:  sport.trojmiasto.pl

 http://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/prasa060_c2df416f4a2b6da26c6863d107cce9f5.jpg

 








Poprzedni Następny

Mapa Strony