TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Aktualności

img

04.07.2018

Arka Gdynia już się zmienia.

Trener Zbigniew Smółka powoli wprowadza do Arki swoje zwyczaje. Zawodnicy natomiast łykają wszystkie jego zalecenia, bowiem już widać pierwsze efekty zamierzonych zmian. W taktyce i stylu gry.

 

Leszek Ojrzyński najlepszym trenerem Arki Gdynia w historii bez wątpienia był. To kwestia, która zostanie niezmienna do momentu, gdy drużyna ponownie nie zdobędzie Pucharu Polski, Superpucharu, a do tego jeszcze dorzuci kolejny finał i... przebrnie przez choćby jedną fazę eliminacji w europejskich pucharach lub poważnie zaistnieje w lidze. Tylko wtedy tezę postawioną w pierwszym zdaniu będzie można uznać za nieaktualną.

Sukcesem nie zbudujesz przyszłości

Póki co jednak do tego daleka droga, więc należy przyjąć ją za prawdziwą. Dlaczego zostaje przytoczona? Otóż, bez wątpienia dzięki Ojrzyńskiemu tysiące gdyńskich kibiców, rodzin i piłkarzy przeżyło najwspanialsze chwile w swoich życiach, jeśli chodzi o doznania z Arką. Z czasem – bardzo krótkim czasem – powstała jednak swoista otoczka ochronna, klosz nad trenerem Ojrzyńskim, z którym pożegnanie się miało być największą porażką. Jakby na tych sukcesach można było obudować miesiące i lata dalszej pracy. Bo przecież to Ojrzyński Arkę zaprowadził na szczyt, przecież to Ojrzyński wyprowadził ją na salony w kraju.


Granie po ziemi to priorytet

Przyszedł więc szkoleniowiec, który ekstraklasę oglądał tylko sprzed telewizora i trybun losowych stadionów. Teraz po raz pierwszy w swojej trenerskiej przygodzie pod skrzydła wziął zespół, który w tej ekstraklasie ma poprowadzić. Trener z wizją, trener detalista, trener, który ma zupełnie inny pomysł na taktykę niż ta dotychczas w Arce obowiązująca. „Karci” zawodników, gdy ci na treningach boją się konsekwencji niedokładności w graniu krótkich piłek i posyłają je na drugi koniec boiska górą. Wówczas gwizdkiem przerywa grę i mówi, że trawa futbolówki nie parzy i po to została zasiana, by po niej ją toczyć. Jest przy tym na poważnie zdenerwowany.

 

Granie długich piłek ma być ostatecznością, a nie – jak za ostatniej wersji Arki – często priorytetem. A w tamtym przypadku prawie zawsze oznaczało to utratę piłki, podarowanie jej rywalowi za darmo. Biegać za nią jest już dużo ciężej, niż być w jej posiadaniu. Na to ma teraz stawiać Arka. Na posiadanie piłki, konsekwencję w graniu, chłodną głowę bez zrzucania z siebie odpowiedzialności za podania. Futbolówka ma podążać po murawie od obrony, przez pomocników, aż do pierwszej linii; zawodnicy mają włączać myślenie, które do tej pory mogli trzymać schowane w szufladach; szukać rozwiązań niekonwencjonalnych, bo granie – mówiąc po piłkarsku – lag, nigdy niekonwencjonalnym zagraniem nie było.

Pierwszy odcisk Smółki

Tak arkowcy prezentują się w sparingach. Widać w tym wszystkim pierwszy odcisk Smółki, który do tego wprowadza swoje nowe, jak na Arkę, rozwiązania taktyczne. Na razie zespół uczy się tego, co chce z nim osiągnąć trener w ustawieniu z czwórką obrońców. Później ma być ich trójka, system zmieni się w jeszcze bardziej ofensywny.

 

Nie będzie już obudowywania defensorów zawodnikami z pomocy na pozycji sześć, wszystko przeniesione zostanie wyżej – na pozycje numer osiem i dziesięć. Żółto-niebiescy mają być synonimem ofensywy, stąd dwóch graczy podwieszonych pod napastnikiem ma być wariantem nie na wyjątkowe okazje, a często spotykanym.

 

Do takiego stylu potrzeba zawodników krótko operujących piłką przy nodze. Na Michale Janocie więc Arka ma oprzeć swoją grę. To on ma być jej reżyserem, trener w ustawieniach w meczach kontrolnych nawet tego nie ukrywa. Póki co można powiedzieć, że wybrał dobrze. Sam Smółka też wybrany został nieprzypadkowo. Bo Arka oprócz wygrywania ma być zespołem, którego grę będzie się chciało non stop analizować i pokazywać.

 

Dawid Kowalski

 

 








Poprzedni Następny

Mapa Strony