TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport grandprixgdyni Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

20.05.2018

Gol w 49 sekundzie, szpaler dla Sobieraja i transparent dla Ojrzyńskiego.

Lotto Ekstraklasa. Śląsk Wrocław szybko strzelił gola i skromne prowadzenie dowiózł do ostatniego gwizdka. Dzięki wygranej zakończył sezon na dziesiątym miejscu z dorobkiem 50 punktów.
 
Arka Gdynia musi zadowolić się dwunastą lokatą. Dzisiaj kibice po raz ostatni oklaskiwali trenera Leszka Ojrzyńskiego, który nie przedłużył umowy. Po raz ostatni w karierze zagrał Krzysztof Sobieraj. Koledzy sprezentowali obrońcy szpaler, a publiczność zaprosiła do poprowadzenia dopingu. Dzisiejszy mecz okazał się również pożegnalnym dla Mateusza Szwocha (odchodzi do Wisły Płock) czy Michała Marcjanika (Empoli).

Trener Leszek Ojrzyński, żegnając się z Arką, zamiast tradycyjnego dresu założył marynarkę. Odświętnie było również na trybunach. Zawisły transparenty z hasłami „Leszek Ojrzyński – szacunek!”, a także „Sobi dziękujemy za wszystkie lata walki!!”. Wieloletni kapitan gdynian zszedł z boiska po pół godzinie gry. Jego pożegnanie było wzruszające i symboliczne. Opaskę kapitańską popularny „Sobi” przekazał Marcusowi da Silvie, który prawdopodobnie pełnił będzie tą funkcję w żółto-niebieskiej ekipie w przyszłym sezonie. Piłkarze Arki i działacze utworzyli tradycyjny szpaler. Publiczność pożegnała Sobieraja na stojąco. Na jego ostatni mecz w żółto-niebieskich barwach przyjechali także byli koledzy z boiska, m.in. Olgierd Moskalewicz i Paweł Abbott.

 

W tym momencie gdynianie przegrywali już jednak 0:1, bowiem Śląsk w jednej z pierwszych akcji strzelił bramkę. Po rozegrani piłki między napastnikami „Wojskowych”, Marcinem Robakiem i Arkadiuszem Piechem, na pozycję sam na sam z Pavelsem Steinborsem wyprowadzony został Daniel Łuczak. 21-latek nie zmarnował znakomitej okazji, trafiając do siatki.

 

Arkowcy wyśmienitą sytuację na wyrównanie mieli dopiero w 38 minucie spotkania. Po dość przypadkowym zagraniu Dawida Sołdeckiego do piłki w polu karnym dopadł Maciej Jankowski. „Jankes” jednak zbyt długo zwlekał ze strzałem i stracił ostatecznie futbolówkę. Generalnie jednak z boiska przez długie minuty wiało nudą.

W drugiej odsłonie niewiele brakowało, aby Arka dopięła swego po dziesięciu minutach od wznowienia gry. Sprytne zagranie Mateusza Szwocha w pole karne wślizgiem próbował przeciąć Ruben Jurado. Napastnik rodem z Hiszpanii niestety minimalnie minął się z futbolówką.

 

Doping dla Arki wzmógł się po godzinie gry, bowiem na tzw. gnieździe na sektorze „Górka” pojawił się na kilka minut Krzysztof Sobieraj. Gdynianie nadal jednak operowali piłką zbyt wolno, a ich wrzutki w pole karne nie przynosiły rezultatu. Ciekawiej zrobiło się dopiero w 73 min. Zza pola karnego technicznym uderzeniem popisał się Szwoch i pomylił się nieznacznie.

 

W 81 minucie groźny strzał z rzutu wolnego oddał Kamil Dankowski i niewiele brakowało, aby pokonał Steinborsa. Gdyby uderzenie było nieco bardziej precyzyjne, Łotysz mógłby mieć spore problemy. Chwilę po tym w idealnej sytuacji w polu karnym znalazł się rezerwowy Rafał Siemaszko. Niestety trafił jedynie w boczną siatkę. Trzy minuty przed regulaminowym czasem gry w idealnej sytuacji pomylił się jeszcze Szwoch, a trafienie da Silvy chwilę później nie zostało uznane, gdyż znajdował się on na pozycji spalonej. Na tym emocje w ten wieczór, przynajmniej na boisku, skończyły się, bowiem kibice zostali na stadionie i rozpoczęli fetowanie pożegnania z klubem Leszka Ojrzyńskiego oraz Krzysztofa Sobieraja.

 

Arka ostatecznie zakończyła rozgrywki Lotto Ekstraklasy w tym sezonie na dwunastym miejscu, przegrywając sześć z siedmiu meczów w strefie spadkowej. Pod względem sportowym to dobrze, że sezon już się skończył.

 

Piłkarz meczu: Michał Marcjanik


Atrakcyjność meczu: 6/10

 

JCZ, Szymon Szadurski
 







Poprzedni Następny

Mapa Strony