TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

06.02.2018

Arka nadal chce straszyć wyrzutami z autów.

- Dopiero od niedawna trenujemy tym sposobem. Trener tym samym chce jeszcze bardziej podreperować nasz atut, czyli wyrzuty z autu - mówi Marcin Warcholak, prawdopodobnie najdalej rzucający piłkę zza głowy zawodnik w lidze.
 

Arka jest jedną z ośmiu drużyn w lidze, które zdobyły jakiegokolwiek gola po tym elemencie piłkarskiego rzemiosła. Co więcej, pozostałe siedem w sumie mają tylko o trzy gole więcej niż sami gdynianie. Ci zdobyli bowiem aż pięć takich goli. Druga w tej klasyfikacji Wisła Płock ma jedynie dwa gole. Piłkarze Arki absolutnie zdominowali więc polską ekstraklasę pod tym względem. 

 

Drużyna z Gdyni słynęła z dalekich wyrzutów z autów na długo przed przyjściem Leszka Ojrzyńskiego. Straszyła tym elementem, jeszcze gdy stery zespołu dzierżył Grzegorz Niciński. Ten miał jednak trudniej. Mógł liczyć tylko na jednego wykonawcę – Marcina Warcholaka. Damiana Zbozienia wówczas nie było jeszcze w Arce. Jednak gdy obaj się w niej spotkali, a szkoleniowcem został Ojrzyński, sukcesy z tego elementu gry przerosły najśmielsze oczekiwania. Z pewnością istotną rolę odegrało podejście nowego trenera.

 

– Kluczem do sukcesu nie jest robienie z drużyny nie wiadomo kogo. Mocarza, którym nigdy nie była, potęgi, którą praktycznie nie ma prawa być. Sęk w tym, by przyjrzeć się jej, wywnioskować, jakie posiada atuty i je pielęgnować – mówił Ojrzyński na starcie pracy w Gdyni.

 

Pielęgnował więc auty, wprowadził nowy sposób treningów, które jeszcze bardziej miały siać popłoch w szeregach rywali. Nakazał nalać wodę do piłek i rzucać nimi swoim egzekutorom.

 

– To nie są żadne inne piłki, tylko te, którymi gramy w ekstraklasie. W środku po prostu są wypełnione wodą. W jaki sposób? Szczerze, nie mam pojęcia – śmieje się Warcholak.

 

O tejże metodzie treningu na zgrupowaniu Arki w Turcji za pośrednictwem Twittera informował Krzysztof Stanowski, lecz okazuje się, że zawodnicy w ten sposób ćwiczyli już wcześniej.

 

– Fakt, dopiero od niedawna trenujemy tym sposobem, ale zaczęliśmy to robić już w Polsce. Trener tym samym chce jeszcze bardziej podreperować nasz atut – dodaje Warcholak.

 

Cel jest jasny: zwiększyć siłę ramion, wymachu przy wyrzucie i poprawić ustawienie ciała. Gdy piłkarze dojdą tak do perfekcji z cięższą, wypełnioną wodą piłką, podczas meczu łatwiej będzie o jeszcze dalszy wyrzut.

 

– Oczywiście dużo trudniej rzuca się te piłki – taki jest zresztą cel. Trzeba się dużo bardziej przyłożyć do takiego wyrzutu, bo niekiedy piłki po prostu zostają w dłoniach – zdradza lewy obrońca Arki, który wydaje się, że z autów rzuca najdalej w ekstraklasie.

 

– Marcin, jakby się uparł, to stadion przerzuci – chwali kolegę Zbozień. Niewykluczone, że sam jest drugi w tej klasyfikacji.

 

Dawid Kowalski

 








Poprzedni Następny

Mapa Strony