TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

27.09.2017

Arka Gdynia może być w czołówce? Mamy głos eksperta.

- Gramy o utrzymanie w ekstraklasie - powtarzał wielokrotnie trener gdyńskiej Arki Leszek Ojrzyński. Żółto-niebiescy jako jeden z głównych kandydatów do spadku wskazywani byli także przez piłkarskich ekspertów. Co więcej, działacze krytykowani byli m.in. przez kibiców, za politykę transferową i sprowadzanie zawodników, którzy są już niechciani w innych klubach.
 
Miało to się rzekomo na żółto-niebieskich zemścić, jednak początek nowego sezonu wcale nie potwierdza tych czarnych prognoz. Gdynianie po dziesięciu dotychczas rozegranych kolejkach mają już na koncie 14 punktów i aż sześć oczek przewagi nad ostatnią z ekip, znajdującą się w strefie spadkowej. Jest to zaliczka, która musi budzić uznanie. Jednak trzeba dalej ciężko pracować, bowiem wszyscy doskonale pamiętają, że Arka nawet lepiej, niż tego lata, rozpoczęła ubiegły sezon. Wtedy po dziesięciu kolejkach miała aż 17 punktów.
 
Jednak późniejszymi, fatalnymi występami roztrwoniła tę zaliczkę i zmuszona była desperacko bronić się przed spadkiem. Jej kibice wierzą, że nauka z poprzedniego sezonu nie poszła na marne i tego typu stresująca sytuacja już się nie powtórzy. Podobnego zdania jest były reprezentant Polski i telewizyjny ekspert Radosław Gilewicz, który komentował dla stacji Eurosport piątkowe, wygrane 1:0 spotkanie żółto-niebieskich z Piastem Gliwice. - Już na wstępie chcę zaznaczyć, że w moim osobistym rankingu przed sezonem Arka wcale nie była mocnym faworytem do spadku - mówi Radosław Gilewicz.
 
- Gdybym miał typować, kto dozna goryczy degradacji na zakończenie rozgrywek, przed gdyńskim klubem wskazałbym ze dwa, trzy inne, ale jakie, to niech pozostanie moją tajemnicą. W grze Arki widzę postęp i jest to niewątpliwie zasługa trenera Leszka Ojrzyńskiego. To drużyna, która ma charakter. Szkoleniowiec odcisnął na niej swoje piętno. Tak, jak dla przykładu w Bundeslidze w Herthcie Berlin widać pracę Pala Dardaia, tak w Gdyni, zachowując oczywiście wszelkie proporcje, da się zauważyć, że drużyna na boisku gra dokładnie tak, jak chce jej trener. Według Radosława Gilewicza dużo pewności siebie dały żółto-niebieskim występy w europejskich pucharach, gdzie przy okazji starcia z kilka razy bogatszym FC Midtjylland skazywani byli na pożarcie, a powalczyli .
 
- Zagrali dobry futbol i zyskali szacunek w całej Polsce - mówi Radosław Gilewicz.
 
- Choć ostatecznie odpadli, przyjemnie się oglądało, jak prezentują się na boisku. Takie występy budują pewność siebie. Jestem przekonany, że przełożyło się to pozytywnie na postawę Arki w lidze. Były reprezentant Polski i gracz m.in. Ruchu Chorzów, VfB Stuttgart oraz Austrii Wiedeń dodaje, że Arka, kiedy trzeba, potrafi być też na boisku do bólu wyrachowana.
 
- Nie gra wtedy pięknie, ale jest niewygodna dla każdego rywala - mówi Radosław Gilewicz.
 
- Jej piłkarze pokazali już, że nie boją się teoretycznie silniejszych drużyn. Przekonała się o tym i Legia Warszawa, i Lech Poznań, a ostatnio też Wisła Kraków. Arka co prawda nadal jest mało kreatywna w ofensywie, ale Radosław Gilewicz na miejscu jej trenera zbytnio by się tym nie przejmował.
 
- Najważniejsze są wyniki, bo wtedy jest dobra atmosfera - mówi były napastnik.
 
-Kreowanie sytuacji w ataku pozycyjnym to element, nad którym Arka może spokojnie pracować. A jeśli go poprawi, może nawet dołączyć do czołowych drużyn w Polsce.
 
Do Gdyni napłynęły jednak wczoraj także przykre wieści. Arka za zachowanie kibiców w meczu z FC Midtjylland u siebie, głównie za odpalenie rac, została ukarana. UEFA czekać będzie na przelew aż 60 tys. euro (ok. 275 tys. zł).









Poprzedni Następny

Mapa Strony