TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan chignahuapan

Aktualności

img

15.05.2017

Arka ucieka spod topora i wygrywa z Górnikiem Łęczna.

Wszystko albo nic. Leszek Ojrzyński rzucił na stół to, co miał najlepsze. Nie było mowy, by grać dwoma defensywnymi pomocnikami. Ba, tak naprawdę tę funkcję pełnił tylko Yannick Sambea, który zawodnikiem stricte od „brudnej roboty” nigdy nie był.

Mądra Arka? Tak, tak – to nie sen!

Arkowcy na to spotkanie wyszli nabuzowani, zdeterminowani, nakręceni, niemrawi – niepotrzebne skreślić. Z piłkarzy kipiała wola walki, której brakowało w ostatnim meczu – ten wyraźnie odcięli grubą kreską. Mimo to początkowo – choć przewaga w posiadaniu i kreowaniu akcji była miażdżąca na korzyść Arki – widać było brak pewności. Brak, który był rzecz jasna wynikiem długiej, bo trwającej aż dziewięć meczów serii bez zwycięstwa w lidze. To może paraliżować i wiązać nogi.

 

Efekt? Momentami w akcjach brakowało podejmowania szybszych i lepszych decyzji, a granie na jeden kontakt było zjawiskiem tak rzadkim jak Górnik Łęczna w grupie mistrzowskiej. Gospodarze bardzo chcieli, by wszystko chodziło jak w zegarku, ale spóźnione, a często i niedokładne podania paliły na panewce większość akcji ofensywnych jeszcze przed polem karnym przeciwnika.

Pomnik dla Siemaszki

Wszystko zmieniło się po szczęśliwym, bo szczęśliwym, acz na pewno zasłużonym golu dla Arki. Po małym bilardzie w „szesnastce” piłkę do siatki wpakował nie kto inny, tylko Rafał Siemaszko. Władze miasta znalazły już podobno dodatkowe środki finansowe, za które napastnik doczeka się pomnika na mieście. Pod cieszącym się z gola Siemaszką ze złota widniał będzie napis „Siema, Gdynio!”, a niżej „Ten, który uratował miastu ekstraklasę”. Chyba aż tak wielu nie byłoby zaskoczonych, gdyby taki pomysł zaczęto jednak rozpatrywać nie tylko w kategorii żartu.

 

Od momentu trafienia supeł łączący sznurowadła butów u arkowców jakby nagle się rozwiązał. To trafienie było konieczne, zespół głęboko odetchnął.

 

A propos supła: obrońca łęcznian, Brazylijczyk Leandro, miał wyraźny problem ze swoimi butami. Często je poprawiał, co oczywiście było tylko zasłoną dymną, ponieważ Górnik nawet w pierwszej połowie często grał na czas. Znakomicie ocenił to w przerwie bohater Arki:

 

– Irytujące jest zachowanie Leandro. Ciągle sobie wiąże buty. Jeżeli nie potrafi, to może niech sobie kupi takie na rzepy – podsumował Siemaszko.

Koniec z heroiczną obroną

Arka w końcu panowała w środku pola, bo trójka: Sambea, Mateusz Szwoch i Dominik Hofbauer, bardzo dobrze się uzupełniała. Co więcej, po zmianie stron nie oglądaliśmy już heroicznie broniącej się drużyny, tylko taką, która szukała podwyższenia prowadzenia. Wydaje się, że Aleandro faktycznie wymienił buty na te z rzepami, wszak błyskawicznie już potem zgłaszał gotowość do gry.

 

Niebezpiecznie dla gospodarzy było do samego końca, żółto-niebiescy po raz trzeci z rzędu prowadzili u siebie skromnie 1:0. Dwukrotnie jednak tego wyniku nie dowieźli do końca, ale jak mawiają kibice Lecha Poznań: „Do trzech razy sztuka”. Z tą tylko różnicą, że w tym przypadku powiedzenie miało zastosowanie.

 

Można nawet rzec, że 1:0 było najprzyjemniejszym, co tego wieczoru spotkało Górnika, który nie zasłużył w Gdyni na choćby punkt.

Czy wiesz, że...

Od kiedy Przemysław Pitry został przesunięty przez Franciszka Smudę do obrony (to przecież nominalny napastnik), Górnik zagrał na wyjeździe cztery mecze. Żadnego nie przegrał (dwie wygrane i dwa remisy, w tym zwycięstwo z Arką 4:2 jeszcze w fazie zasadniczej). W drugim starciu w Gdyni, niestety, go zabrakło i niepożądane efekty pojawiły się momentalnie. Statystyka nie kłamie.

 

Arka Gdynia – Górnik Łęczna 1:0 (1:0)

Bramka: Siemaszko (39.)

 

Arka: Steinbors – Socha, Sobieraj, Marcjanik, Warcholak – Sambea – Da Silva (66. Zarandia), Szwoch, Hofbauer (72. Hofabauer), Formella – Siemaszko (82. Trytko)

 

Górnik: Małecki – Matei (44. Tymiński), Dźwigała, Gerson, Leandro Ż – Sasin, Atoche (84. Ubiparip) – Bonin Ż, Drewniak, Grzelczak (67. Hernandez Ż) – Śpiączka

 

Dawid Kowalski








Poprzedni Następny

Mapa Strony