TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Aktualności

img

16.04.2017

Leszek Ojrzyński: Jak nie możesz to do karetki.

Leszek Ojrzyński przejął Arkę Gdynia, która przegrała pięć meczów z rzędu, tracąc w nich 20 goli, na 6 dni przed derbami. Jednak perspektywa debiutu przeciwko Lechii w Gdańsku nie deprymuje szkoleniowca.

 

- Na pewno derby są wyjątkowe, ale ja biorę to co jest, nie wybieram meczów. Rok na tyłku siedziałem bez roboty. Stęskniłem się za ekstraklasą. Oczywiście miałem telefony, niektórzy mówili: "mogłeś zaczekać, może coś lepszego by się trafiło". Ale nie ma lepszego. Podjąłem się tego wyzwania w Arce. Wiem, że są tacy, którzy czyhają, że mi się nie powiedzie, bo mam ludzi też sobie nieprzychylnych, ale nie mogę się tym przejmować. Z wiarą robię swoje i przede wszystkim chce pomóc gdyńskim zawodnikom.

 

Gdy zaczynałem w Koronie było ciężko. Bieda aż piszczała, najlepsi piłkarze pouciekali, byliśmy zdecydowanym faworytem do spadku, a jednak jakoś to wszystko skleciliśmy. Pamiętam jak o Legii mówili Hollywood, bo taki miała mocny skład. A my pojechaliśmy do nich na pierwszy mecz wiosną i wygraliśmy 3:2.. Nie zakładam porażki. Zawsze liczę na zwycięstwo bez względu na to z kim gram. Wiara w sukces musi być - przyznaje trener Ojrzyński.

 

Na Letnicy po raz ostatni prowadził drużynę w październiku 2015 roku. Wówczas zremisował z Górnikiem Zabrze 1:1, a jego drużyna nie wykorzystała karnego. Ale w pamięci szkoleniowca o wiele mocniej wryły się inne spotkania z Lechią.

 

- Z Koroną w Gdańsku przegrałem 2:3, ale kończyliśmy w "10" i w osłabieniu strzelaliśmy bramki. Z Podbeskidziem u siebie już w pierwszej połowie dostaliśmy czerwoną kartkę, a mimo to wygraliśmy 1:0. Dwa razy też pamiętam remisowałem i to w meczach, w których miałem straszne pretensje do sędziów.

 

Był też pojedynek w Kielcach wygrany z Lechia 1:0, po którym byliśmy liderem ekstraklasy. Dobrze mieć takie przykłady, gdyż wówczas łatwiej dotrzeć także do obecnych piłkarzy, choć generalnie wyznaję zasadę, że historię trzeba znać, ale nie możną nią żyć - dodaje szkoleniowiec.


Ojrzyński nie zamierza zaklinać rzeczywistości. Skłania się do zdania większości, że to Lechia w poniedziałek jest zdecydowanym faworytem. Ale także w tym upatruje szansy na sukces... swojej drużyny.

 

- Każdy moment jest dobry na przełamanie. W derbach to Lechia może mieć bardziej w "portkach", bo ona jest faworytem. My jedziemy spłatać figla i zrobić niespodziankę. Oczywiście dużo czynników może mieć wpływ na wynik. Przede wszystkim jak gra się z klasową drużyną, a taka jest w Gdańsku, to trzeba wykorzystać sytuacje podbramkowe, które wypracujemy.

 

Bez tego może być problem. Szanse na zwycięstwo zwiększymy, gdy zagramy na zero stylu. Jednak nawet jak się straci gola, czy dwa to nie jest jeszcze koniec świata. Trzeba walczyć dalej - przekonuje szkoleniowiec żółto-niebieskich


W składzie Arki nie należy spodziewać się rewolucji. Na pewno nie zagrają Mateusz Szwoch (pauza po 4. żółtej kartce) i kontuzjowany Marcus. Z czasem walczą inni rekonwalescenci: Przemysław Trytko, Rafał SiemaszkoAntoni Łukasiewicz.

 

- Jakieś zmiany będą, ale ile? - za wcześnie o tym mówić. Na pewno nie chcę stawiać na zawodnika za wszelką cenę, bo to drogo może kosztować. Obecnie, gdy ktoś nie może grać, są kolejni zdrowi gracze. A jak teraz kogoś za wcześnie po kontuzji pośle się na boisko, to może go stracić na 3-4 mecze, a wtedy też nie wiadomo, czy będą zmiennicy. Gdy podam "11", czy "18", pewnie będą pierwsi niezadowoleni. Ale ja na pewno nikogo nie skreślam. Nawet ten kto jest teraz daleko z tyłu, może stać się najważniejszy na przykład w ostatniej kolejce.

 

Dlatego trzeba pielęgnować całą kadrę, rozmawiać z każdym. Szkoda, że nie mam czasu obejrzeć zespołu juniorów starszych czy nawet młodszych. Lubię bowiem brać młodych chłopaków do treningu z seniorami, a gdy zobaczę, że są odważni i zasługują, to i szybko dawać im szansę debiutu w ekstraklasie - zapowiada trener Ojrzyński.

 

 Jacek Główczyński

 

więcej: sport.trojmiasto.pl








Poprzedni Następny

Mapa Strony