TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Aktualności

img

18.03.2017

Decydujący moment sezonu.

Do końca sezonu zasadniczego ekstraklasy zostało pięć spotkań, każde będzie dla Arki piekielnie ważne, bo zadecydować może o grze w górnej lub dolnej ósemce. Na początek: Piast Gliwice. - Wiemy, że wszystko zależy od nas - mówi pomocnik Michał Nalepa.
 
Piast na początek batalii

 

Za nieco ponad miesiąc jasne stanie się, czy piłkarze Grzegorza Nicińskiego zasłużyli na pewne utrzymanie, czy walczyć o nie będą musieli do ostatniej – 37. kolejki.

 

– Wiem, że jesteśmy w stanie znaleźć się w pierwszej ósemce, ale do tego jest potrzebna dobra gra i konsekwencja – na pewno większa niż w ostatnim meczu. Nasi najbliżsi rywale też są zamieszani w walkę o utrzymanie, ale też w tę o górną ósemkę. Wszystko zależy od nas – na pewno sześć punktów w najbliższych dwóch meczach bardzo nas do celu przybliży – twierdzi Nalepa.

 

Matematycznie Piast może jeszcze marzyć o grupie mistrzowskiej, lecz w praktyce wicemistrz Polski myśli raczej o jak najlepszej pozycji startowej przed walką o ligowy byt. Mimo przewagi w tabeli Arki, trudno w tego typu spotkaniach upatrywać faworyta. Ciężko też mówić o stabilności formy czy to Arki czy Piasta. Gliwiczanie bowiem w ostatnim meczu – we Wrocławiu ze Śląskiem – ustrzelili kwartet. Ostatni raz w lidze cztery lub więcej goli ekipa ze Śląska zdobyła 20 listopada 2015 roku (w Niecieczy z Bruk-Bet Termaliką – 5:3).

 

– Regularność w tej lidze i na tym poziomie zdarza się niezwykle rzadko. Ostatnio straciliśmy cztery gole, ale to nie odzwierciedla tego, co będzie w sobotę (godz. 15.30). Równie dobrze możemy zamienić się teraz rolami i to my strzelimy tyle bramek. To będzie ciekawy mecz, bo Piast potrzebuje punktów, jak tlenu, a i dla nas są niezbędne – zauważa pomocnik Arki.

 

Powolna odbudowa Nalepy

 

Nalepa niegdyś był pierwszoligowcem roku, później miał poważne problemy ze zdrowiem, aż w końcu jedną nogą był już poza klubem.

 

– Ciężko trenuję, żeby wrócić do tego, co było kiedyś. Chcę grać regularnie, bo stać mnie na to. Czekam cierpliwie na swoją szansę od pierwszych minut – przyznał Nalepa. – Po moich problemach zdrowotnych w klubie zaproponowano mi opcje wypożyczenia do I ligi. Uważano, że byłoby to dla mnie dobre. Ja przedstawiłem jednak swoją wizję i wtedy wspólnie uznaliśmy, że ostatecznie zostanę i powalczę o skład – dodał.

 

Ostatecznie dostał kolejną szansę. Niciński zgodził się na to, by Nalepa został w jego zespole. Teraz pomocnik coraz częściej wchodzi z ławki, dostaje też coraz więcej minut w każdym ze spotkań.

 

Czy do końca sezonu chociaż raz zagra od początku? Ciężko wyrokować, lecz bez wątpienia jego usługi Nicińskiemu będą jeszcze w tych rozgrywkach potrzebne.

 

Dawid Kowalski








Poprzedni Następny

Mapa Strony