TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka Razem Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport Gdynia Sport LV Bet Gdynia Sport Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

11.01.2017

Grzegorz Witt: To bardzo pracowity miesiąc.

Styczeń jest jednym z tych miesięcy, gdy drugi trener Arki Gdynia Grzegorz Witt ma najwięcej pracy. Trzeba bowiem przygotować drużynę pod kątem fizycznym do rundy wiosennej.

Marcin Dajos: Dużo śniegu, siarczysty mróz, a trener Grzegorz Witt przyjeżdża na zajęcia Arki rowerem. W taki sposób osoba odpowiedzialna za przygotowanie motoryczne daje przykład i zachęca piłkarzy do aktywności także poza treningami?

 

Grzegorz Witt: Piłkarze już od kilku lat wiedzą, że przyjeżdżam na treningi na rowerze. Musi być bardzo niekorzystna pogoda, abym go odstawił. Dlatego jeżdżę cały rok. A jeżeli zawodnicy biorą z tego przykład, to tylko mogę się cieszyć. Wiem, że Adam Marciniak przyjeżdżał na zajęcia na rowerze, swego czasu także Alan Fialho czy ostatnio Andrij Waceba. Może nie z taką częstotliwością jak ja, ale ważne, że próbowali. Moim sukcesem jest namówienie trenera Jarosława Krupskiego do przyjeżdżania rowerem z Koleczkowa. Czasami także trener Grzegorz Niciński dotrze na zajęcia na dwóch kółkach. Sztab trenerski mocno się zaraził jazdą na rowerze.


Można powiedzieć, że po piłce nożnej jazda na rowerze jest pana drugą pasją?

Jazda na rowerze nie jest pasją, choć lubię to robić. Traktuję to funkcjonalnie. Nie posiadam prawa jazdy więc jeżdżę rowerem. Codziennie pokonuję systematycznie 6 kilometrów. Nie jeżdżę na nim 30-40 kilometrów dziennie, jak robią to pasjonaci.


Czy trener także nabiera głodu piłki i treningów podczas przerwy pomiędzy rundami lub sezonami?

Nie ukrywam, ze jestem aktywny na treningach i w okresie przerwy. To jest moje życie, więc podchodzę do tego, jak do czegoś normalnego. Jest to realizowanie samego siebie dlatego nie ma takich sytuacji, że wkrada się zniechęcenie. Wręcz przeciwnie, nawet po takim krótkim okresie bez treningów jest energia i chęć do poprawy funkcjonowania zespołu. Dlatego nie ma marazmu z mojej strony.

 

A po piłkarzach rzeczywiście widać ten głód?

Mamy do zrealizowania pewne założenia treningowe i myślę, że piłkarze potrafią to zrozumieć. Pewnie, że chcieliby mieć więcej wolnego, ale też muszą pracować, a napędzają ich do tego każde kolejne treningi. Widać, że chcą grać w piłkę i czekają na to.

 

Styczeń to dla pana jeden z najbardziej pracowitych miesięcy?

Tak właśnie jest. Proporcje w treningu są skierowane na zajęcia kondycyjnie w większym stopniu niż w okresie startowym. Dlatego trzeba przygotować wiele treningów, przeprowadzić ich analizę. Ważnym elementem są badania, które odbyły się w piątek i w sobotę. Po nich możemy zaplanować szczegółowo okres przygotowawczy.

 

W tym czasie zapewne rosną także wymagania wobec pana?

Stery cały czas dzierży pierwszy trener i tutaj nie ma żadnej zmiany. Plan treningów ustalamy wspólnie i oprócz przygotowania fizycznego, które mocno wiąże się z tym okresem nie zapominamy również, że mamy grać w futbol i doskonalimy elementy czysto piłkarskie, które pozwolą nam być lepszymi w rundzie wiosennej.

 

Obecny okres przygotowawczy różni się mocno od poprzednich?

Jest on relatywnie krótki w porównaniu do tego, co mieliśmy w poprzednich latach. Wytężonej pracy mamy 4 tygodnie, ponieważ 5. tydzień będzie już podporządkowany meczowi z Legią Warszawa, czyli potraktujemy go jako mikrocykl startowy.

 

autor: Marcin Dajos

 

więcej: sport.trojmiasto.pl

 

 http://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/prasa060_c2df416f4a2b6da26c6863d107cce9f5.jpg








Poprzedni Następny

Mapa Strony