TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka Razem Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport Gdynia Sport LV Bet Gdynia Sport Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

05.12.2016

Pavels Steinbors: Do Chorzowa jak na derby.

Pavels Steinbors w Arce Gdynia może wykazać się tylko w meczach Pucharu Polski, w których to rozgrywkach pomógł drużynie osiągnąć półfinał. W ekstraklasie jest rezerwowym, a mimo to selekcjoner reprezentacji Łotwy powołuje go regularnie na kadrowe zgrupowania.

- Dzięki temu trafiam do innego piłkarskiego świata. Ostatnio graliśmy na przykład w Portugalii. Przybiłem "piątkę" z Cristiano Ronaldo - mówi nam 31-latek. W poniedziałek bramkarz chciałbym przypomnieć się na Śląsku. - Dla mnie mecze z Ruchem to dalej derby. Z tych spotkań w barwach Górnika Zabrze mam dobre wspomnienia - dodaje. Początek gry w Chorzowie, na zakończenie 18. kolejki o godzinie 18.00.

 

W latach 2013-15 Pavels Steinbors należał do czołowych bramkarzy ekstraklasy. W Górniku Zabrze rozegrał blisko 60 meczów. O tym jak był bardzo potrzebny tej drużynie świadczy fakt, że nie opuścił jej i grał w specjalnym ochraniaczu na głowie po tym, gdy doznał złamani kości jarzmowej.

 

Po rocznej przerwie na występy w cypryjskim klubie Nea Salamis wrócił do Polski już bez ochraniacza, ale nadal pełni wiary we własne umiejętności.

 

- Takie jest życie bramkarza. Czasem bronisz, czasem nie. Jednak zawsze musisz być cierpliwy i konsekwentnie robić swoje, wykonywać należycie pracę. Wówczas jest pewność siebie i gdy trzeba to można nawet obronić karnego. Choć w takich przypadkach nie ma mądrych. Ja zawsze jedenastki traktuję jako loterię - mówi nam Pavels Steinbors.

 

Właśnie

obroniony przez niego karny pomógł Arce

wygrać z KSZO w Ostrowcu Świętokrzyskim 22 września. Aż do wtorku było to ostatnie zwycięstwo żółto-niebieskich w oficjalnych meczach. Kolejną wygraną udało się odnieść, gdy ponownie między słupkami był łotewski golkiper. Już

w doliczonym czasie poświęcił się on dla drużyny

, by tylko obronić 1:0 z Bytovią, które było na wagę awansu do półfinału Pucharu Polski.

 

- W tym meczu nie miałem dużo pracy, ale bywało nerwowo. Wiedzieliśmy, że rywale mogą wyprowadzić jedną akcję i trzeba się przed nią obronić, gdyż tego dnia nie mogliśmy stracić gola. By awansować, trzeba było zagrać przede wszystkim na zero z tyłu. Dlatego gry był już doliczony czas świadomie opóźniałem grę. Sędzia Tomasz Musiał podszedł do mnie i powiedział: "Paweł już dłużej nie mogę czekać". Dostałem kartkę, ale myślę, że się opłaciło. Wygraliśmy i to było najważniejsze - podkreśla Łotysz.

 

Po raz ostatni Steinbors zagrał w polskiej lidze 7 czerwca 2015 roku. Mimo porażki 0:2 z Legią w Warszawie Górnik ukończył rozgrywki na 7. miejscu. Rok później, już bez Pavelsa w bramce, z ekstraklasy został zdegradowany. Właśnie ze względu na zabrzański etap w karierze bramkarzowi zależy, by zagrać w poniedziałek w Chorzowie.

 

- Zobaczymy, co przyniesie życie. Jeśli trener postawi na mnie, wyjdę do gry bez żadnych obaw. Pewnie będą gwizdy, ale ich się nie przestraszę, bo w Chorzowie na wszystkie drużyny przyjezdne gwiżdżą. Co prawda do wszystkich meczów staram się podchodzić tak samo, ale doskonale pamiętam te derby Górnika z Ruchem. I jeśli mnie pamięć nie myli mieliśmy w nich lepsze wyniki niż rywale. Dwa razy wygraliśmy, raz przegraliśmy - przypomina Steinbors.

 

Jacek Główczyński

 

więcej; sport.trojmiasto.pl








Poprzedni Następny

Mapa Strony