TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
chignahuapan
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
gdyniasport

Aktualności

img

05.10.2016

Antoni Łukasiewicz: Nie musimy się wstydzić.

Do pomeczowych wypowiedzi piłkarzy i trenerów Arki Gdynia oraz Piasta Gliwice nie pasował końcowy wynik. Gospodarze, którzy przegrali 1:2, notując pierwszą ligową porażkę u siebie od blisko roku, podkreślali, że rozegrali dobre spotkanie. Natomiast goście przyznawali, iż nie był to najlepszy mecz w ich wykonaniu.

 

- I za to wszyscy kochamy piłkę nożną, bo jest nieobliczalna. Budująca jest reakcja kibiców, którzy skandowali, że jesteśmy cały czas razem - podsumował Antoni Łukasiewicz.

 

 

Nie po raz pierwszy okazało się, że w futbolu punkty przydzielane są nie za wrażenia, a za konsekwencją tego, ile razy piłka wpadnie do siatki. Dlatego po meczu w Gdyni opinie o grze tak bardzo różniły się od końcowego wyniku.

- Wydawało się, że to my jesteśmy bliżsi zwycięstwa, ale niestety błędy indywidualne przy stałych fragmentach gry zaważyły, iż 3 punkty zdobył Piast. Pretensje możemy mieć tylko do siebie, gdyż mieliśmy rozpisane takie sytuacje - przyznał na pomeczowej konferencji prasowej Grzegorz Niciński.

 

Szkoleniowiec Arki może mieć gorzką satysfakcję, że nie pomylił się w diagnozie

. Już w czwartek mówił: "Doły tabeli się budzą". 11. kolejka to potwierdziła i to nie tylko w Gdyni.



- Dobrze graliśmy tylko przez 20 minut. W drugiej połowie mieliśmy szczęście i dobrze bronił Jakub Szmatuła. Cieszymy się, że wygraliśmy po bramce ze stałego fragmentu gry. Naszym założeniem było, aby poczekać tego dnia na kontry - mówił Radoslav Latal, szkoleniowiec Piasta.

 

Najbardziej wyrazistą postacią drugiej połowy został  Hebert

. Obrońca Piasta najpierw zagrał ręką, co dało rzut karny Arce na remis, ale w końcówce meczu to on strzelił zwycięskiego gola.

 

 

 

 

 

 

 

- Ja go kryłem, ale uciekł mi i już nic nie mogłem zrobić. Bramkę biorę na siebie. - podkreślił Dawid Sołdecki.

 

- Trener uczulał nas na stałe fragmenty gry, ale dwa razy nie udało się wybronić. Pierwszy gol z wolnego to był jednak "farfocel". Chyba sam strzelec chciał strzelać gdzieś indziej. Takie śmieszne bramki najbardziej bolą. Jednak nie możemy się wyłącznie przejmować, bo uważam, że zagraliśmy dobry mecz - dodał obrońca Arki przed kamerą klubowej telewizji.

 

Arka w meczu z Piastem oddała aż 21 strzałów, ale tylko 3 z nich były celne. , w tym ten z karnego Marcusa. Niepocieszony był Paweł Abbott, choć to on wywalczył jedenastkę.

 

- Miałem dwie sytuacje i co najmniej jedną z nich powinienem wykorzystać. Za pierwszym razem właściwie wszystko zrobiłem dobrze, ale bramkarz wyczuł moje intencje i poszedł w ciemno w róg, w który i piłka. Szkoda, że nie uderzyłem po ziemi lub wyżej, gdyż wtedy pewnie nie sięgnąłby już futbolówki. A przy drugiej okazji piłka przelała mi się przez stopę i poszła w górę. To efekt tego, że przed strzałem skozłowała, co mnie zaskoczyło - narzekał napastnik Arki, który wszedł na drugą połowę i w dużej mierze to on ożywił grę ofensywną żółto-niebieskich.

 

autor: jag.

 

 WIĘCEJ TROJMIASTO.PL








Poprzedni Następny

Mapa Strony