TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan


Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport
gdyniasport
gdyniasport
bo2020

Aktualności

img

21.08.2016

Legia Warszawa - Arka Gdynia 1:3. Beznadziejna gra zespołu Besnika Hasiego (polskatimes.pl)

Arkadiusz Malarz po porażce z Górnikiem Łęczna tydzień temu stwierdził, ze zespół Legii Warszawa musi się obudzić, bo uciekają im wszystkie inne rozgrywki oprócz eliminacji Ligi Mistrzów. Do Wojskowych przekaz nie dotarł. Jak zawodzili w krajowych rozgrywkach, tak zawodzą dalej. W szóstej kolejce Lotto Ekstraklasy przegrali u siebie z Arką Gdynia 1:3.

Gospodarze w pierwszej połowie grali jakby brakowało im werwy, chęci do biegania. Goście wręcz przeciwnie. Po dobrym starcie sezonu przed spotkaniem przy Łazienkowskiej zajmowali czwartą pozycję, z trzema wygranymi i dwoma przegranymi na koncie. Od początku sobotniego starcia pokazali, że bilans to nie przypadek.

Na prowadzenie wyszli już w szóstej minucie. Po wydawało się zmarnowanej akcji piłkę wyprowadzał sprzed własnego pola karnego Kasper Hamalainen. Stracił ją w prosty sposób. Ta następnie odbijała się od piłkarzy obu drużyn jak we flipperze i trafiła pod nogi Marcusa da Silvy. 32-letni Brazylijczyk bez problemu pokonał Malarza, zdobywając swoją trzecią bramkę w tym sezonie.

Wprawdzie legioniści mieli kłopoty z konstruowaniem akcji, ale wcześniej i chwilę później też mieli swoje okazje. Problem w tym, że byli nieskuteczni albo brakowało im szczęścia. Jak w drugiej minucie, gdy po dośrodkowaniu o mały włos Dawid Sołdecki nie strzelił samobójczego gola. Piłka trafiła w wypożyczonego z Legii do Arki Konrada Jałochę. Kilka minut później po rzucie rożnym dośrodkowanie przedłużył Aleksandar Prijović i centymetrów zabrakło Stojanovi Vranjesowi, by strącić ją do bramki gości.

Skuteczności nie brakowało za to zespołowi Grzegorza Nicińskiego. Niespełna kwadrans po pierwszej bramce da Silva zrobił rajd prawym skrzydłem, dośrodkował w pole karne, piłkę przed nie wystawił były legionista Dariusz Zjawiński i mocnym kopnięciem po ziemi Malarza pokonał Adam Marciniak. Tor lotu piłki minimalnie jeszcze zmienił Maciej Dąbrowski.

Besnik Hasi jak zapowiadał, tak zrobił. Do gry wystawił zupełnie inny skład niż w pierwszym starciu o fazę grupową Ligi Mistrzów przeciwko Dundalk (2:0). W wyjściowej jedenastce został tylko Malarz. Poza nim mecz z Arką zaczęli trzech piłkarzy, którzy weszli na boisko w środę - Michał Kopczyński, Michaił Aleksandrow i Aleksandar Prijović. Aż sześciu zawodników z tamtego spotkania odpoczywało - Michał Pazdan, Łukasz Broź, Tomasz Jodłowiec, Thibault Moulin, Michał Kucharczyk i Nemanja Nikolić.

Albańczyk próbował ratować sytuację w przerwie, ale w kolejnym spotkaniu (biorąc pod uwagę także eliminacje Ligi Mistrzów) wygląda na to, jakby nie potrafił wpłynąć na drużynę. Do gry wprowadził Guilherme. Powrót Brazylijczyka to jedyny pozytyw sobotniego wieczoru. Miesiąc temu, w rewanżowej potyczce drugiej rundy eliminacji Ligi Mistrzów przeciwko Zrinjskiemu Mostar doznał kontuzji barku. Prognozy były kiepskie, mówiło sie nawet o dwóch miesiącach przerwy. Wrócił szybciej, zastępując słabego (nie tylko) tego dnia Jakuba Rzeźniczaka.

Guilherme obrazu gry nie zmienił (choć paroma rajdami pokazał, że przerwa w grze nie odbiła się za bardzo na jego formie), tak samo jak bardziej ofensywne ustawienie (Legia zaczęła grać praktycznie trójką w obronie, jedynie częściej cofał się Aleksandrow). Zamiast tego Arka dalej robiła swoje. W 58. minucie Marciniak strzelił swojego drugiego gola. Tym razem da Silva dośrodkował z rzutu rożnego, a pomocnik bez problemu znalazł miejsce między legionistami, by uderzyć piłkę głową.

To przelało czarę goryczy kibiców gospodarzy. Wprawdzie już wcześniej wyrażali swoje niezadowolenie, ale po trzecim golu litości nie miał cały stadion. Piłkarzy szybko odpowiedzieli bramką zdobytą przez podejmującego w sobotę w większości złych decyzji Hamalainena.

Załamany postawą legionistów był chyba także prezes i współwłaściciel klubu Bogusław Leśnodorski. Pod koniec spotkania napisał na Twitterze: "Kilku piłkarzy nie może grać już w tej drużynie".

Natomiast wszystkim bez wyjątku zadrżało serce chwilę później, gdy w akcji Arki Dąbrowski zderzył się z Malarzem. W efekcie bramkarz Legii padł nieprzytomny na murawę. Do siebie doszedł dopiero po kilku minutach i pomocy lekarzy.

Dla Legii to druga ligowa porażka w sezonie i czwarty mecz u siebie bez zwycięstwa. Mistrz Polski tym samym spadł na 11. miejsce w tabeli. Natomiast Arka przynajmniej do niedzielnego popołudnia została liderem Lotto Ekstraklasy. Przy okazji przełamała fatalną passę na stadionie Legii. Wcześniej rozegrała przy Łazienkowskiej 12 meczów, z których 10 przegrała i dwa zremisowała.

Przed Legią kolejny szalenie ważny mecz nie tylko w tym sezonie, ale i roku - rewanż z Dundalk. Jeśli mistrz Polski nie roztrwoni wygranej 2:0 w Dublinie, zagra w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Spotkanie we wtorek o godz. 20.45.

Legia Warszawa - Arka Gdynia 1:3 (0:1)

Bramki: Hamalainen 62 - da Silva 6, Marciniak 19, 58

Legia: Malarz - Wieteska, Dąbrowski, Rzeźniczak (46. Guilherme), Brzyski - Aleksandrow, Hamalainen, Kopczyński, Vranjes (68. Odjidja-Ofoe) - Niezgoda (75. Szymański), Prijović, Aleksandrow. Trener: Besnik Hasi

Arka: Jałocha - Zbozień, Marcjanik, Sołdecki, Warcholak - Łukasiewicz, Marciniak - da Silva (85. Błąd), Szwoch, Bozok - Zjawiński (68. Siemaszko). Grzegorz Niciński

Żółte kartki: Kopczyński

Widzów: 16 529

Tomasz Biliński







Poprzedni Następny

Mapa Strony