TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan

Aktualności

img

23.03.2013

Trener Arki Gdynia Paweł Sikora przed meczem z Bogdanką Łęczna.

Żółto-niebieskich czeka trzeci tej wiosny, a drugi wyjazdowy, mecz z Bogdanką. W Łęcznej Arkę Gdynia przywita zimowa aura, ale i dobrze przygotowane boisko. Kto lepiej przepracował tydzień przed sobotnim spotkaniem? Patrząc za okno, trudno nie odnieść wrażenia, że największym przeciwnikiem piłkarzy jest zima. W weekend rozegrana zostanie już trzecia kolejka rundy wiosennej, ale aura w niczym nie przypomina wiosny. Z tym problemem w tygodniu zmagali się także żółto-niebiescy.

- Niestety, przed meczem z Bogdanką ani razu nie trenowaliśmy na naturalnej murawie. Cały czas zima komplikuje nam plan przygotowań, dlatego ćwiczyliśmy na sztucznej nawierzchni, a te boiska też co chwilę pokrywała gęsta warta śniegu. Ich stan daleki był od oczekiwań, trzeba było je odśnieżać. No, ale na pogodę żadnego wpływu nie mamy - mówi trojmiasto.sport.pl Paweł Sikora, trener Arki.

 

 Z kolei vis-a-vis Sikory, Piotr Rzepka twierdzi, że atutem gdynian jest fakt, że już dwa razy grali na normalnym boisku, podczas gdy Bogdanka raz (mecz w Brzesku z Okocimskim został przełożony ze względu na zalegającą wartę śniegu na murawie). Poza tym, trener Rzepka zauważa, że żółto-niebiescy są w rytmie meczowym. Czy oby rzeczywiście na początku rundy miało to decydujący wpływ na postawę drużyny?

- Każdy, nawet najdrobniejszy szczegół ma znaczenie. Gdybyśmy tylko mogli trenować w normalnych warunkach. Dwa treningi więcej na naturalnej trawie i już mielibyśmy większy handicap, a tak znów musieliśmy wracać na sztuczną. Nie muszę chyba tłumaczyć, że różnice są duże. Nie zamierzam jednak narzekać. Zima kiedyś minie, my jedziemy w daleką podróż, oby po meczu humory nam dopisywały. Możemy zaklinać rzeczywistość, ale to nie ma sensu. Gramy kolejny ligowy mecz - przekonuje Sikora.

- Poszukajmy też pozytywów. Cieszy mnie, że nikt nie narzeka na uraz i że miałem w kim wybierać 18 meczową - dodaje szkoleniowiec gdyńskiej jedenastki.

Trener Arki praktycznie nie ma znaków zapytania, jeśli chodzi o wyjściowy skład. Jedyną zmianą może być zastąpienie Łukasza Zwolińskiego, który z Cracovią zagrał słabo, na Marcusa da Silvę.

- Myślę, że pierwsza jedenastka w 99 proc. będzie podobna do tej z Cracovią - przekonuje opiekun Arki.

 

Trener Rzepka w jednym z wywiadów stwierdził, że Arka nie jest dla niego tajemnicą. Co nie oznacza, że gdynianie nie zaskoczą gospodarzy.

- Dużo zależy od nastawienia piłkarzy. Gdy wyjdą odpowiednio zmobilizowani, zachowają koncentrację, to możemy zaskoczyć stałym fragmentem gry i taktyką. Jeżeli zagramy z taką charyzmą jak z Cracovią, to wygramy - mówi Sikora.

W tygodniu poprzedzającym mecz z Bogdanką sztab szkoleniowy Arki przeprowadził analizę spotkania z Cracovią. Jakie wnioski się nasunęły?

- Widać było, że moi piłkarze trafili z formą. Dobrze weszli w rundę i ten konkretny mecz. Wielu zawodników, na czele z Marcinem Radzewiczem, zagrało lepiej niż z Wartą Poznań. Mimo trudnego przeciwnika, grającego piłką po ziemi, wyszliśmy nastawieni ofensywnie - analizuje trener gdyńskiej drużyny.

Kto wie, jakim wynikiem zakończyłby się klasyk I ligi, gdyby Arka zagrała skuteczniej pod bramką Pasów. - I właśnie skuteczność zaliczę do kategorii negatywów. W niektórych sytuacjach zabrakło nam zimnej krwi, jak Łukaszowi Zwolińskiemu czy Rafałowi Grzelakowi. Piłka co prawda kozłowała, ale Grzelak mógł lepiej się zachować. Ciut więcej szczęścia i mogliśmy wygrać - ocenia Sikora.

- Jednak, reasumując, dostrzegłem więcej pozytywów niż negatywów - kończy trener żółto-niebieskich.

 

Piotr Wiśniewski








Poprzedni Następny

Mapa Strony