TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
chignahuapan
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
gdyniasport

Aktualności

img

19.01.2013

Łukasz Zwoliński: Lepiej mądrze stać, niż głupio biegać.

Przed wyjazdem drużyny na mecz sparingowy z Polonią Warszawa do Cetniewa rozmawialiśmy z Łukaszem Zwolińskim - nowym napastnikiem Arki. Zawodnik opowiada o kulisach wypożyczenia do Arki, planach na najbliższą przyszłość i o tym jak radzi sobie z opinią "młodego talentu".

Urodziłeś się w Szczecinie, grałeś tylko w drużynach pochodzących z tego miasta?

 

Całe życie spędziłem w Szczecinie. Przygodę z piłką zaczynałem już w trampkarzach Stali Szczecin następnie przez chwilę  grałem w  Chemiku Police. Swoją prawdziwą przygodę z piłką zacząłem w Pogoni Szczecin już jako junior młodszy.

 

Można więc śmiało stwierdzić, że Arka to Twój pierwszy klub poza rodzinnym miastem?

 

Tak, temat Arki był już podczas zeszłorocznych Mistrzostw Polski Juniorów Starszych. Podczas turnieju trener Pogoni mówił mi, że nie ma potrzeby abym przeniósł się do Gdyni. Miałem dostać szansę gry w pierwszej drużynie. Zostałem w Szczecinie i zagrałem jeden mecz w Ekstraklasie.

 

Masz już wykształcenie średnie. Zamierzasz kontynuować naukę, czy wszystko stawiasz na jedną kartę tzn. zawodowe bycie piłkarzem?

 

Nie do końca. Skończyłem liceum, zdałem maturę i dostałem się na Wydział Kultury Fizycznej i Promocji Zdrowia na Uniwersytecie Szczecińskim. Od samego początku chciałem "iść" w sport. Z racji tego, że teraz jestem tutaj w Gdyni to chciałbym przenieść się na Akademię Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku. Taką możliwość otrzymam dopiero po ukończeniu semestru, który muszę zaliczyć w sesji zimowej. Będę musiał na egzaminy jechać do Szczecina i mam nadzieję, że uda mi się wszystko pozałatwiać tak jakbym chciał.

 

 

http://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/IMG_3672_2a44fc6ce25a003cad3ff159f6758650.jpg

 

Kto zainicjował cały proces sprowadzenia Cię do Arki?

 

Po zakończeniu rundy jesiennej zadzwonił do mnie trener Paweł Sikora i zaprosił do Gdyni. Nie zastanawiałem się ani chwili, bo nie ukrywam, że jest to dla mnie awans sportowy. Jednak jest różnica w grze na poziomie 3. Ligi, a zapleczu Ekstraklasy. Cieszę się, że Pogoń zgodziła się na wypożyczenie.  Oczywiście to, że została podpisana umowa wypożyczenia, nie znaczy że Łukasz Zwoliński przychodzi grać. Po to mam okres przygotowawczy aby się pokazać i walczyć o miejsce w drużynie. 

 

Jaki był czynnik decydujący o Twoim przyjeździe do Gdyni?

 

Przede wszystkim chęć ogrywania się na wyższym poziomie i zbieranie cennego doświadczenia. Czas ucieka. Kończę niedługo 20 lat, a nie miałem do czynienia z profesjonalną, seniorską piłką. Właśnie nastał odpowiedni czas. Drugim ważnym aspektem było zaplecze klubu. Grając w Pogoni bardzo często rozmawiałem z Bartoszem Ławą, który spędził w Arce przecież kawał czasu. Opowiadał mi o Arce w samych superlatywach. Myślę, że po tygodniu pobytu tutaj mogę powiedzieć to samo i przyznam się, że potwierdziłem to także w wywiadzie dla Pogoni, gdy redaktor zapytał mnie co myślę m.in. właśnie o zapleczu sportowym. Piłkarze Arki mają tu "wszystko w jednym" praktycznie na miejscu.  To będzie przyjemność pracować w takich warunkach. Szkoda jednak, że nie jedziemy na żaden obóz za granicę, bo jednak praca na naturalnej nawierzchni jest po prostu przyjemniejsza. Ale tak obecnie robi wiele drużyn.

 

Słyszałeś o tym, że masz miano „młodego talentu”? Czujesz z racji tego jakąkolwiek presję, że musisz tutaj zabłysnąć?

 

Presji nie czuję, ale miło mi słyszeć takie rzeczy. Przede wszystkim swoją grą chciałbym pokazać, że zasługuję na grę w takiej drużynie jak Arka Gdynia. Chcę pokazać kibicom, że nie przyszedłem tutaj za karę, bo tak jak wcześniej powiedziałem – przyjście do Arki traktuję jako awans sportowy.

 

Jaką umiejętność chciałbyś poprawić podczas tego okresu przygotowawczego?

 

Chciałbym się skupić na ćwiczeniu orientacji na boisku, ustawiania się pod taktykę i znać swoje miejsce na boisku.  Uważam, że to istotne aby pokazać swoje możliwości z korzyścią dla zespołu.

 

 

 

Jak oceniasz atmosferę w szatni, znałeś tu kogoś zanim się pojawiłeś?

 

Michała Rzuchowskiego. Znamy się już parę ładnych lat – od gimnazjum. Michał grał w Salosie Szczecin, a ja w Pogoni więc mieliśmy razem turnieje halowe, kadrę województwa; jeździliśmy razem na obozy. Na kadrze Polski poznałem, Mateusza Szwocha i „Julka”, który powędrował  w drugą stonę do Pogoni. Poza tym znam chłopaków z rezerw Arki, którzy grali też na Mistrzostwach w Gdyni.  Nie było tak, że wchodzę do szatni i nikogo nie znam. Chłopaki mnie serdecznie przyjęli i nie było problemu.

 

Pewnie domyśliłeś się po ilości testowanych napastników, że Arka od dłuższego czasu ma problem ze skutecznością. Nie ukrywamy, że zarówno klub jak i kibice wiążą z Tobą spore nadzieje. Jak to jest w polu karnym… piłka szuka Ciebie, czy Ty szukasz piłki? A może musisz dostać po prostu dobre podanie?

 

Wydaje mi się, że wszystkiego po trochu. Czasami na boisku są sytuacje, że mam szansę wykończyć akcję samodzielnie. Nie boję się tego typu wyzwań i przyjmuję całą odpowiedzialność za ewentualne niepowodzenie na swoje barki. Czasami czekam na dobrą piłkę. Wychodzę z założenia, że lepiej mądrze stać i mieć siłę wystartować dobrze do piłki niż głupio biegać i oddychać rękawami. Z tego co słyszałem Arka jest drużyną, która utrzymuje się przy piłce. Jeśli będzie sytuacja, że dostanę piłkę i moim zadaniem będzie wykończenie akcji strzałem – zrobię to bez wahania.

 

Wracając do Twojej pozycji na boisku. Jesteś typem napastnika osamotnionego czy z partnerem u boku?

 

W rezerwach Pogoni przez pół roku grałem sam na szpicy z trzema środkowymi. Drugą rundę graliśmy dwoma napastnikami i powiem szczerze, że nie czuję różnicy. Staram się dopasować do założeń trenera.

 

Chciałbym zapytać o Twój udział w stałych fragmentach gry tzn. grę głową, rzuty wolne, rzuty karne...

 

Parę bramek głową strzeliłem, jeśli znajdę się w dobrej sytuacji na polu karnym nie mam problemu z umieszczeniem piłki w siatce. Rzutów wolnych wiele nie wykonywałem, ale rzuty karne wykonywałem dość często. Oczywiście przy rzutach rożnych zdecydowanie wolę wtedy znajdować się pod bramką...

 

Wiesz już z jakim numerem zagrasz?

 

Chciałem zagrać z numerem takim jaki miałem w rezerwach Pogoni czyli 7,  ale jest niestety zajęta przez Piotra Tomasika. Wybrałem więc numer po Julienie Tadrowskim tj. 17. Osobiście nie mam przesądów związanych z numerem na koszulce. Numer nie gra, prawda? Wielu piłkarzom zależy na numerach 7, 9, 10 bo mają przywiązaną stałą funkcję na boisku, jakiegoś typu wyróżnienie. W mojej gestii leży teraz to by numer 17 kojarzył się kibicom z samymi pozytywami! (śmiech)

 

A jak podoba Ci się miasto, miałeś już okazję się przejść, bywałeś tu wcześniej?

 

Ostatnim pobytem były Mistrzostwa Polski Juniorów rozgrywane na gdyńskim stadionie. Gdynia jest miastem pięknie położonym i szybko rozwijającym się. Zdaję sobie także sprawę, że Arka ma fanatycznych i oddanych kibiców. To cieszy, bo gramy przecież właśnie dla nich.

 

Dzięki za rozmowę i nie pozostaje mi nic innego jak życzyć sukcesów w dążeniu do wyznaczonego celu. Pokaż na co Cię stać!

 

Dziękuję!

 

Rozmawiał: Tomasz Mikłaszewicz

 








Poprzedni Następny

Mapa Strony