TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan


Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport
gdyniasport
gdyniasport
bo2020

Aktualności

img

01.06.2020

Szlagier na koniec kolejki!

Derby Trójmiasta tradycyjnie było bardzo dramatyczne, tradycyjnie wygrała Lechia i tradycyjnie dzięki Flavio Paixao! Gdańszczanie pokonali Arkę 4-3, a gola na wagę zwycięstwa strzelił w 96. minucie portugalski napastnik z kontrowersyjnego rzutu karnego.

 

Mecz rozpoczął się od dominacji Lechii, która przez pierwszy kwadrans nie wypuszczała Arki ze swej połowy. Pomysł "Biało-Zielonych" na napoczęcie rywala przewidywał ofensywne akcje skrzydłami. Lepiej funkcjonowała prawa strona z Karolem Filą i Jaroslavem Mihalikiem. Zwłaszcza ten drugi zasuwał aż miło, potwierdzając dobrą formę z treningów. Gdy Słowak się zmęczył, gospodarze próbowali drugą stroną, jednak Jose Ze Gomes, król strzelców mistrzostw Europy U-17 sprzed czterech lat, grał zbyt nonszalancko. Portugalczyka dobrze wyłączył z gry Adam Danch - ustawiony na prawej obronie, która nie jest jego nominalną pozycją. 

 

W połowie pierwszej części spotkania wreszcie obudziła się Arka, która uszczelniła obronę i zaczęła składniej grać w ofensywie. Pierwszy celny strzał na bramkę Duszana Kuciaka oddał w 37. minucie Marko Vejinović. Minutę później arkowcy groźnie kontratakowali i Mateusz Młyński miał najlepszą okazję w pierwszej połowie. Młody zawodnik minimalnie przeniósł piłkę nad poprzeczką bramki Lechii. Ogólnie w tej części meczu działo się niewiele godnego odnotowania.

 

I wówczas paradoksalnie zaczęło się dziać bardzo wiele. Najpierw Arka podeszła wyżej, ale zaraz została skarcona. "Żółto-Niebiescy" nie zdołali wybić piłki z pola karnego po dośrodkowaniu Ze Gomesa, futbolówka trafiła do Jarosława Kubickiego, który z kolei trafił w rękę jednego z gdynian. Strzał z 11 metrów bardzo pewnie wykorzystał Flavio Paixao. 

 

Gdy wydawało się, że gospodarze wezmą sprawy w swoje ręce i tradycyjnie pokonają Arkę w derbach, sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Najpierw najlepszego w szeregach gości Młyńskiego faulował w polu karnym Karol Fila. Marko Vejinović z 11 metrów był równie skuteczny jak Paixao, 1-1! Derbowy rollercoaster dopiero się jednak rozkręcał. 

 

Najpierw rezultat skorygowali niżej notowani goście - w 71. minucie w ogromnym zamieszaniu, po rzucie rożnym, gola zdobył derbowy weteran, Adam Marciniak. Tak się przynajmniej wydawało na początku, bo ta bramka ostatecznie została zaliczona jako samobójcza Kubickiego. Wreszcie zacznie się dobra passa Arki w derbach? Trener Piotr Stokowiec był innego zdania, musiał reagować, wprowadził Conrado, Łukasza Zwolińskiego i Kenny’ego Saiefa. I to były zmiany udane. Zwoliński strzelał po dośrodkowaniu Rafała Pietrzaka, Pavels Steinbors obronił, ale wobec dobitki Flavio był już bezradny. 2-2! Koniec emocji? Nigdy w życiu!

 

Kolejne dośrodkowanie Arki, jeden z piłkarzy Lechii dotknął piłkę ręką i Szymon Marciniak ponownie wskazał na "wapno". Vejnović znów był bezbłędny. 3-2 dla Arki. Ale gdy piłkarze z Gdyni myśleli, że są blisko pierwszego zwycięstwa w ekstraklasowej historii potyczek z Lechią, nastąpił atak "Biało-Zielonych". Dośrodkowywał Tomasz Makowski, piłka przeszła całe pole karne, doszła do Conrado, który potężną bombą pokonał Steinborsa. Euforia w Gdańsku? Przedwczesna! Interwencja VAR i gol anulowany!

 

Czyżby jednak pierwsza wygrana Arki? No raczej nie! Dośrodkowanie Conrado i Zwoliński pięknym szczupakiem w stylu Andrzeja Szarmacha pakuje piłkę do siatki głową! Remis!!! Trzy minuty do końca, to bardzo dużo. Co stało się dalej? Oczywiście sprawy w swoje ręce i nogi wziął król derbów, Flavio Paixao. Ręka Douglasa Bergqvista i znów karny! Doliczony czas i 10. gol Portugalczyka w historii derbów Trójmiasta oraz drugi hat-trick!

 

Po piętnastu meczach między Arką i Lechią na szczeblu Ekstraklasy bilans to 11 wygranych gdańszczan, cztery remisy i zero wygranych gdynian. Niesamowite. Tak blisko triumfu jak teraz Arka jeszcze nie była. Przecież trzy minuty przed końcem prowadziła jedną bramką.

 

Po tym meczu pozycja obu drużyn w tabeli nie zmieniła się. Lechia jest siódma i coraz bliżej zapewnienia sobie gry w czołowej ósemce. Arka wciąż przedostatnia, do bezpiecznej strefy tracąc wciąż sześć punktów.

 

Bramki: 1-0 Flavio Paixao (50-karny), 1-1 Marko Vejinović (60-karny), 1-2 Jarosław Kubicki (71-samobójcza), 2-2 Flavio Paixao (76), 2-3 Marko Vejinović (82-karny), 3-3 Łukasz Zwoliński (87-głową), 4-3 Flavio Paixao (90+6-karny).

 

Żółte kartki: Patryk Lipski, Jarosław Kubicki, Conrado - Frederik Helstrup, Michał Nalepa.

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Bez udziału kibiców.

 

Lechia Gdańsk: Duszan Kuciak - Karol Fila (72. Łukasz Zwoliński), Michał Nalepa, Mario Malocza, Rafał Pietrzak - Jaroslav Mihalik (76. Kenny Saief), Tomasz Makowski, Jarosław Kubicki, Patryk Lipski, Ze Gomes (65. Conrado) - Flavio Paixao.

 

Arka Gdynia: Pavels Steinbors - Adam Danch, Luka Marić, Frederik Helstrup, Adam Marciniak - Mateusz Młyński, Michał Kopczyński, Michał Nalepa, Marko Vejinović (86. Douglas Bergqvist), Maciej Jankowski (75. Nemanja Mihajlović) - Oskar Zawada (80. Dawit Szirtładze).

 

interia.pl

 

 

 








Poprzedni Następny

Mapa Strony